Jeszcze raz rynek w Polsce pokazuje, że Giełda Energii SA pełni znaczącą rolę w systemie handlu energią. Truizmem jest stwierdzenie, że wszyscy jego uczestnicy jak ognia boją się zakupów na Rynku Bilansującym przede wszystkim ze względu na poziom cen. Dzisiejsze notowanie jest tego dowodem. Rynek Dnia Następnego nie zawsze rządzi się prawem popytu i podaży. Jak łatwo zauważyć, nie zawsze wzrost wolumenu transakcji RDN powoduje spadek ceny. Przykładem wczorajsze i dzisiejsze notowania. Z dostawą na 23 października zawarto transakcje na 4470 MWh, ze średnioważoną ceną 131,17 zł/MWh, natomiast z dostawą 22 października zawarto transakcje na 5567 MWh z ceną średnioważoną wolumenem 142,79 zł/MWh. Cena jest wypadkową ofert sprzedaży ze strony generacji oraz wynikiem spekulacji co do spodziewanego poboru ze strony odbiorców.
Cena rynkowa odzwierciedla poziom bliski poziomowi cen oferowanych w kontraktach grafiko wanych. Konkluzja jest jedna - jest cieplej niż w poprzednich dniach, bardziej deszczowo, a mimo to uczestnicy zaakceptowali wyższą niż w poniedziałek cenę na RDN. Pamiętajmy jednak, że mamy do czynienia z miesiącem przejściowym, o dużych wahaniach zapotrzebowania na energię. Istotna wydaje się też informacja, że niektóre bloki w elektrowniach systemowych są w trakcie prac remontowych przygotowujących je do sezonu zimowego.