Prywatyzacja Stoenu stała się pretekstem dla rozróby w Sejmie. Awanturowano się nie dlatego, że rząd hamuje prywatyzację - co powinno niepokoić w kraju dążącym do członkostwa w Unii Europejskiej - lecz dlatego, że minister Kaczmarek odważył się podpisać kontrakt z Niemcami. Sprawcy awantury, z Ligi Polskich Rodzin oraz Samoobrony, znają społeczne uprzedzenia wobec prywatyzacji. Długo na nie pracowali wraz z dużą częścią polskiej klasy politycznej. W efekcie prywatyzacja kojarzy się ze złodziejstwem i zdradziecką wyprzedażą majątku narodowego. Stąd opłacalność polityczna ataków na Ministerstwo Skarbu Państwa. Należy współczuć ministrowi Kaczmarkowi. Zderzył się z falą chamstwa i pomówień. Zablokowano sejmową mównicę wtedy, gdy zaczął mówić o konkretach umowy z niemieckim inwestorem. Widać było, że Lepper i jego drużyna boją się prawdy, niczym diabeł święconej wody. Żyją politycznie z uprzedzeń, które sami rozbudzają. Każda szczypta prawdy psuje im szyki. Niestety, także środowisko polityczne lewicy dołożyło się do tych uprzedzeń, a premier Miller do dziś nie wyzbył się antyprywatyzacyjnej retoryki. Robiąc krok do przodu, koalicja wpadła w sidła własnej demagogii.

Prywatyzacja energetyki jest w Polsce opóźniona. Zagraża to zdolności konkurencyjnej tego sektora w Unii Europejskiej. Francuzi - w trosce o własny, demontowany dopiero monopol EdF - postarają się o poślizg w tzw. Kalendarzu Lizbońskim, ale należy założyć, że w horyzoncie roku 2006 europejski rynek energii będzie otwarty dla przedsiębiorstw i użytkowników prywatnych. Na tym tle widać błąd, jakim jest zwłoka z modernizacją polskiego podsektora wytwórczości, zawiniona przez spory na linii Ministerstwo Skarbu - Ministerstwo Gospodarki oraz uległość wobec branżowych lobby. Dlatego pojawiły się wątpliwości co do sprzedaży stołecznej dystrybucji, zgłaszane z przyczyn merytorycznych, bez politycznego zacietrzewienia. Była to dodatkowa amunicja dla przeciwników prywatyzacji.

Życząc dobrze prywatyzacji, trudno jest mi zrozumieć taktykę polskiego rządu. Po wielu miesiącach zaniechań, a nawet pobudzania nieufności wobec prywatyzacji, podpisano kontrakt na wrażliwym polu. Energetyka, postrzegana jako dziedzina strategiczna, trafiła w ręce Niemców w stołecznym mieście Warszawa. Kumulacja uprzedzeń w jednym! W dodatku, na tydzień przed wyborami! Czy może być lepszy prezent dla Leppera i posłów Radia Maryja? Oczywiście, skorzystali z okazji. I stało się. Ofensywny krok ministra skarbu państwa, źle umiejscowiony w czasie, potęguje ryzyko polityczne prywatyzacji. Tym samym zwiększa prawdopodobieństwo dalszych zaniechań i opóźnień...