Przedstawiciele krajów wchodzących w skład Unii Europejskiej doszli do wniosku, że nie trzeba wprowadzać jednolitego systemu zabezpieczeń społecznych i zdrowotnych na terenie całej Unii. Nie trzeba więc tworzyć nowego prawa. Systemy wymagają jednak wzajemnej koordynacji, która zapobiegnie ewentualnym nadużyciom czy też pokrzywdzeniu obywateli przemieszczających się po Europie. Koordynacja będzie polegała m.in. na przeszkoleniu pracowników instytucji państwowych zarówno w Polsce, jak i na Zachodzie. Muszą oni wiedzieć, jak postępować w sytuacji, gdy zgłosi się do nich po świadczenie obywatel innego kraju członkowskiego.
- Będziemy na to gotowi od pierwszego dnia akcesji - zapewnił Krzysztof Pater, wiceminister pracy i polityki społecznej.
Z chwilą wejścia do UE Polacy podczas pobytu na terenie innych krajów Unii będą mieli prawo do leczenia tam w przypadku nagłego zachorowania czy też nagłego pogorszenia stanu zdrowia, spowodowanego schorzeniem przewlekłym. Leczenie to będzie finansowane ze składek przekazywanych przez ZUS do Narodowego Funduszu Zdrowia. Faktura za tego typu usługę będzie trafiała do biura rozliczeń międzynarodowych, które zostanie utworzone przy funduszu zdrowia. W przypadku chorób przewlekłych Polacy będą mieli prawo do leczenia ich za granicą, ale tylko wtedy, gdy w Polsce leczenie nie będzie możliwe, np. z powodu braków sprzętowych w szpitalach.
Koordynacja ma dotyczyć także systemu emerytalnego. Ci, którzy część swojego życia zawodowego spędzili w Polsce, a część w innych krajach, będą mieli emerytury łączone. A więc na ich świadczenie będzie się składała emerytura wypłacana z polskiego systemu adekwatnie do liczby lat przepracowanych tutaj oraz emerytura wypłacana w kraju, w którym pracowali zgodnie z systemem tam obowiązującym. Wypłatą świadczenia będą się zajmować instytucje w państwie, w którym obywatel aktualnie będzie mieszkał. W sytuacji, gdy Polak pracował całe życie w kraju, a następnie wyjedzie za granicę, będzie otrzymywał świadczenie tylko z polskiego systemu emerytalnego.