Po kilkudniowej stabilizacji indeksu WIG20 wokół poziomu 1140 pkt., wreszcie na rynku zawrzało i byki ruszyły do ataku. W rezultacie mogło się wydawać, że najgorsze mają one już za sobą i po korekcie, jaka została zapoczątkowana na poziomie 1200 pkt., ponownie przejmą inicjatywę na rynku. I podczas gdy taka sielanka trwała, a indeks znajdował się powyżej poziomu 1160 pkt., pojawiła się na rynku informacja o tym, że PTC domaga się wszczęcia postępowania przeciwko TP SA. A na to, niestety, tylko czekały niedźwiedzie, które od razu zaczęły sprzedawać akcje i nie dopuściły do zamknięcia się indeksu powyżej średniej kroczącej z 15 sesji. W konsekwencji w dalszym ciągu stanowi ona ważną barierę podażową na wysokości 1157 pkt. Co gorsza, w tym samym miejscu znajduje się jeszcze inny opór - jest nim połowa czarnej świecy z 6 listopada. Ponadto na niekorzyść byków dodatkowo przemawia struktura obrotów, które były większe podczas trwania realizacji zysków niż w pierwszej, wzrostowej części sesji.

Jednak, mimo że koniec wczorajszych notowań pokazał, że niedźwiedzie nie ustąpiły i są w stanie walczyć o swoje, to jednak wydaje mi się, że byki jeszcze raz spróbują zaatakować wspomniany poziom oporu. Tym bardziej że na wskaźnikach, nie licząc sygnału sprzedaży na MACD, jeszcze nic złego się nie wydarzyło, a część nawet zachęca do kupowania akcji właśnie teraz. Taką optymistyczną wymowę ma m.in. wskaźnik impetu, który dzięki wczorajszym wzrostom obronił swoją wzrostową linię trendu. Podobnie wygląda sytuacja na RSI14, a sygnał kupna wygenerował wczoraj oscylator Wiliams %R.

Podsumowując, można powiedzieć, że ukształtowany na wczorajszej świecy górny cień podkreśla znaczenie bariery podażowej, jaka znajduje się na wysokości 1157 pkt. Niemniej, nie przesądza on jeszcze ostatecznie o kapitulacji byków i o ile udałoby się pokonać tę barierę, wówczas można będzie przystąpić do zakupów akcji. Tymczasem obecnie, decyzja o sprzedaży akcji może okazać się przedwczesna, tym bardziej że na poziomie 1135 pkt. znajduje się silne wsparcie.