Jak Pan ocenia propozycję zwiększenia składki na ubezpieczenie zdrowotne, wprowadzoną do budżetu na 2003 rok?
Według mnie, nie jest to propozycja, którą należałoby krytykować. Z punktu widzenia polityki fiskalnej karygodne jest zwiększanie wydatków budżetowych. Niedopuszczalne jest także nadmierne obciążanie przedsiębiorców. Najlepszym wyjściem, w sytuacji gdy pieniądze są potrzebne, jest zwiększenie obciążeń indywidualnych podatników. To, oczywiście, może być przykre dla Polaków, bo de facto zapłacą wyższe podatki, ale propozycja idzie we właściwym kierunku.
A czy zwiększenie składki na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych nie jest dobijaniem polskich przedsiębiorstw w sytuacji, gdy koszty pracy w Polsce są i tak wysokie?
Gdy mamy do czynienia ze stagnacją gospodarczą, na przedsiębiorstwa należałoby chuchać i dmuchać. Wobec tego zwiększenie składki na FGŚP jest posunięciem dość ryzykownym. Ale należy pamiętać, że stopa bezrobocia jest w Polsce bardzo wysoka, rosną więc koszty z tym związane. Pieniądze trzeba na to gdzieś znaleźć. Wiadomo, że w budżecie ich nie ma. Państwo szuka ich w przedsiębiorstwach.
Czy w uchwalonym budżecie widzi Pan jakieś zagrożenia, które mogłyby spowodować, że nie uda się go zrealizować i będzie trzeba uciekać się do nowelizacji w przyszłym roku?