Po jednodniowej przerwie na rynek terminowy wróciły wzrosty. Jednak kontraktom znów nie udało się przełamać bariery 1253 pkt., co posiadaczy długich pozycji powinno skłonić do zacieśnienia poziomu obrony.
Trwającą od blisko dwóch miesięcy poprawę notowań można opisać dwiema prostymi, składającymi się na kanał wzrostowy. Górne jego ramię (znajdujące się na poziomie 1260 pkt.) zostało osiągnięte na poniedziałkowej sesji i wyrównane górnym cieniem świecy wczoraj. Wtorkowe odbicie od niego potwierdza wiarygodność takiej formacji. W oparciu o nią można przedstawić dwa scenariusze. W pierwszym dojdzie do wybicia w górę, co otworzy drogę do wzrostu równego wysokości kanału, czyli o ok. 100 pkt. Oznaczałoby to jednoczesne domknięcie luki bessy z 26 czerwca (1248-1253 pkt.) i wygenerowanie silnego sygnału kupna.
Pomimo pozytywnego obrazu rynku nie wydaje się to możliwe bez głębszej korekty lub dłuższej stabilizacji notowań. Dlatego trzeba liczyć się z realizacją drugiego wariantu, w którym kontrakty będą zmierzać do dolnego ramienia kanału. O tym, że rynek wybrał ten scenariusz, będzie informować spadek poniżej 1221 pkt., i na tej wysokości najszybsi inwestorzy mogą ustawiać linie obrony zysków z długich pozycji. Zniżki sprowadziłyby wartość kontraktów do poziomu 1200 pkt. Osobną kwestią jest to, czy ewentualne przekroczenie 1221 pkt. stanie się dobrą okazją do otwarcia krótkich pozycji. Spekulacyjnie można spróbować, ale z blisko umieszczonym zleceniem ograniczającym straty. Trzeba być świadomym siły trendu wzrostowego, który przyniósł zwyżkę o ponad 200 pkt. O jego zakończeniu będzie można mówić dopiero z chwilą przełamania linii trendu, od której teraz dzieli nas jeszcze bardzo bezpieczna odległość (90 pkt.).