Kanclerz skarbu George Brown stwierdził, że rząd brytyjski zaciągnie w tym roku prawie dwa razy więcej kredytów, aby m.in. podnieść płace w sektorze publicznym oraz dofinansować koleje. Krok ten, mający ożywić gospodarkę, prowadzi do wzrostu deficytu budżetowego, a ponieważ jego ograniczenie jest jednym z warunków przystąpienia do europejskiej unii walutowej, maleją szanse na wprowadzenie w Wielkiej Brytanii euro.

Innym czynnikiem, który może wzmocnić pozycję przeciwników wspólnej waluty, jest zapowiedź objęcia w czerwcu 2003 r. stanowiska prezesa Banku Anglii przez obecnego wiceprezesa Mervyna Kinga. Podchodzi on bowiem z rezerwą do euro i zapewne nie zrezygnuje z podkreślenia negatywnych skutków jego wprowadzenia dla gospodarki brytyjskiej, gdyby rząd chciał je zbagatelizować. W takiej sytuacji premier Tony Blair mógłby odłożyć propagowanie wspólnej waluty do czasu, gdy znane będą wyniki następnych wyborów. Powinny się one odbyć najpóźniej w czerwcu 2006 r.

Ponadto pojawiły się obawy, że Mervyn King, jedyny zwolennik podwyższenia stóp procentowych w obecnym kierownictwie Banku Anglii, może doprowadzić do zaostrzenia polityki pieniężnej. To zaś groziłoby osłabieniem wzrostu gospodarczego, który wyróżnia obecnie Wielką Brytanię wśród światowych potęg ekonomicznych.