Niskie obroty i niska zmienność indeksu WIG20 w trakcie wczorajszej sesji z pewnością mogły działać usypiająco. Jednak obecnie takim nastrojom mogą się chwilowo poddać tylko ci, którzy zrealizowali już zyski. Pozostali natomiast muszą zachować wzmożoną czujność, gdyż takowej wymaga sytuacja. Indeks WIG20 dotarł, po ostatnich wzrostach, do długoterminowej, spadkowej linii trendu, której początek sięga września 2000 r. Bariera podażowa wyznaczana przez tę linię trendu znajduje się w okolicach poziomu 1240 pkt. i warto zauważyć, iż mimo ostatnich czterech prób, nie udało się bykom doprowadzić do zamknięcia indeksu powyżej tego poziomu. Bardzo podobnie wygląda sytuacja na wykresie logarytmicznym, więc posiadacze akcji na pewno powinni pomyśleć o skróceniu swoich pozycji. Dodatkową zachętę do realizacji zysków stanowi niewielka luka bessy ukształtowana 26 czerwca br. (1264-1234 pkt).

Coraz mniejszym atutem byków są też wskaźniki, które w większości sygnalizują już wykupienie rynku. Tak jest w przypadku RSI(14), wskaźniku impetu oraz Ultimate Oscillator. Jedynym pocieszeniem dla byków może być fakt, że na wskaźnikach w zasadzie nie występują jeszcze negatywne dywergencje, więc teoretycznie istnieje jeszcze cień szansy na pokonanie poziomów oporu i rozpoczęcie korekty dopiero z wyższych poziomów (1290-1300). Ostatecznie, podczas silnych trendów wskaźniki mogą długo pozostawać w strefie wykupienia. Jednak, aby ten pozytywny scenariusz mógł się zrealizować, opór na poziomie 1240 pkt. musi zostać pokonany.

W przeciwnym razie będzie można mówić o kapitulacji byków i czekać nas będzie odwrót od wspomnianej, spadkowej linii trendu. Pierwszy poziom wsparcia, jaki można wskazać, znajduje się całkiem blisko, bowiem na poziomie 1190 pkt. Obrona tego poziomu pozwoli bykom na utrzymanie krótkoterminowego trendu wzrostowego i kto wie, może na podjęcie kolejnej próby pokonania długoterminowego oporu. Jednak złamanie 1190 pkt. będzie oznaczać, iż rynek nie jest jeszcze gotowy na zmianę trendu długoterminowego.