Reklama

O dalsze wzrosty w USA będzie trudno

Kilka tygodni dobrej koniunktury na czołowych giełdach świata sprawiło, że odżyły nadzieje na zakończenie trwającej ponad dwa lata bessy. Analiza techniczna tych nadziei nie potwierdza. Indeks S&P 500 może znaleźć się w okolicach 600 punktów, nim spadki na dobre odejdą w zapomnienie.

Publikacja: 30.11.2002 08:40

Mija już ósmy tydzień wzrostów na wykresie najpopularniejszego amerykańskiego indeksu. Od początku października S&P 500 zyskał ponad 20%. W literaturze poświęconej amerykańskiemu rynkowi akcji można spotkać opinie, że ponad 20-proc. wzrost to już hossa. Obawiam się, że w tym wypadku nazwanie tego, co dzieje się za Atlantykiem, słowem hossa, byłoby nadużyciem. Moje wątpliwości potwierdza miesięczny wykres S&P 500. Dopiero w tym roku doszło do wybicia z kanału wzrostowego, który obejmuje całą hossę, zapoczątkowaną jeszcze w 1982 roku. Wysokość kanału sugeruje, że wartość indeksu powinna spaść ponad 40%. Ponieważ wybicie z niego nastąpiło, kiedy S&P 500 miał 1070 pkt., zniżka powinna zakończyć się na 640 pkt.

Skala dotychczasowej bessy, w czasie której indeks stracił ponad 50%, sugeruje, że możemy mieć do czynienia z korektą całej 18-letniej hossy. Skoro tak, to już spojrzenie na wykres wystarczy, żeby dostrzec dysproporcje między wzrostem, a następującym po nim spadkiem. Wprawdzie z reguły bessa jest krótsza i bardziej gwałtowna od hossy, mimo to porównanie dwóch do osiemnastu przemawia za kontynuacją długoterminowego trendu spadkowego. Szczególnie że zasadnicze sygnały zmiany głównej tendencji padły dopiero pół roku temu. Nie ma powodów, żeby już ją kończyć.

Dość często właśnie 600 punktów pada jako docelowy zasięg spadków. Niektórzy analitycy uważają, że dopiero przy takiej wartości S&P 500 wyceny amerykańskich spółek staną się adekwatne do ich zysków. Na ten poziom powołują się też analitycy techniczni, którzy dostrzegają na wykresie indeksu formację głowy z ramionami.

Perspektywy długoterminowe nie są korzystne dla miłośników akcji. Nie oznacza to, iż w najbliższych latach nie będzie okazji, żeby na nich zarobić. Pokazują to choćby ostatnie tygodnie. Mam wątpliwości, czy na najbliższych sesjach ten korzystny okres nie zakończy się. S&P 500 od końca lipca znajduje się w średnioterminowym trendzie bocznym. Wykres indeksu znalazł się już bardzo blisko górnego ograniczenia tej tendencji, która przebiega na poziomie 960 punktów. Zachowanie indeksu na ostatnich sesjach, gdzie wzrosty przerywane są dość gwałtownymi korektami, pokazuje, że chęć do pozbywania się akcji rośnie. Podstawowe pytanie brzmi: Czy kupujący mają dość gotówki, żeby tę narastającą podaż zebrać z rynku?

Średnie Dowa

Reklama
Reklama

potwierdzają bessę

Długoterminowy trend spadkowy potwierdzają trzy podstawowe średnie Dowa. Charles Dow, uważany za twórcę analizy technicznej, przywiązywał dużą wagę do potwierdzania sygnałów płynących z analizy różnych indeksów (średnich). I tak, to co dzieje się na średniej przemysłowej (DJIA), powinno być potwierdzane przez średnią transportową (DJTA). Jest jeszcze trzecia średnia, skupiająca przedsiębiorstwa użyteczności publicznej (DJUA), która pełni czasem rolę wskaźnika wyprzedzającego zmiany na dwóch wcześniejszych indeksach.

Wszystkie trzy omawiane indeksy spadły poniżej długoterminowych linii trendu wzrostowego (analogicznych do tej, którą przebił S&P 500, wybijając się w dół z opisywanego wcześniej kanału). Trudno mieć wątpliwości co do kierunku trendu głównego. Ale na każdym z indeksów bessa znajduje się na innym etapie. DJUA spadł do poziomu 200 punktów. Na szczycie (pod koniec 2000 roku) wartość indeksu przekraczała 400 punktów. Wraz z 50-proc. spadkiem zrealizowany został zasięg zniżki, wynikający z widocznej na wykresie głowy z ramionami. Opierając się na tym wykresie można przypuszczać, że pewien etap bessy właśnie zakończył się.Ponad 40%, w porównaniu ze szczytem z maja 1999 roku, spadła wartość średniej transportowej. Bessa na DJTA trwa zatem najdłużej, ale, jak widać na wykresie indeksu, nie rozwinęła jeszcze skrzydeł. Cały spadek daje się zamknąć w dość łagodnie opadającym kanale. Wykres indeksu właśnie odbił się od dolnego ograniczenie tej formacji.

Najłagodniej bessa obchodzi się z największymi amerykańskimi przedsiębiorstwami, wchodzącymi w skład średniej przemysłowej Dow Jones. Indeks ten spadł od szczytu ze stycznia 2000 roku o 1/3. Jednocześnie ostatnia fala wyprzedaży, w czasie której tempo spadku znacznie wzrosło, pokazała, że kontrolę nad trendem mają sprzedający. To niekorzystne wrażenie może zatrzeć powrót indeksu ponad 9 tys. punktów. Wykres wskaźnika właśnie zbliża się do tej bariery.

Analiza średnich Dow Jones nie pozostawia wątpliwości, że trend długoterminowy na amerykańskim rynku akcji jest spadkowy. Jednocześnie indeksy przedsiębiorstw użyteczności publicznej i firm transportowych pokazują, że pewien etap bessy mógł się zakończyć. Choć trudno oczekiwać kontynuacji wzrostów na wykresach głównych indeksów (S&P 500, DJIA) to jednak stabilizacja w okolicach obecnych poziomów może trwać zaskakująco długo.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama