Od dwóch lat realizowany jest rządowy program, skierowany do małych i średnich firm, który ma spopularyzować wśród nich rynek kapitałowy. Nad jego realizacją czuwa m.in. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości. CeTO, giełda i Komisja Papierów Wartościowych i Giełd zorganizowały szkolenia dla przedsiębiorców, powstał portal e-MSP, a także stworzona została sieć regionalnych punktów doradczych.
Pieniądze czekają
Przedsiębiorcom obiecywano także bardziej wymierne korzyści: dotacje. Są one dostępne od czerwca 2001 r. Przeznaczone są na finansowanie kosztów usług doradczych związanych z dopuszczeniem akcji do publicznego obrotu i wprowadzeniem ich na rynek nieurzędowy (w praktyce Centralną Tabelę Ofert). Zwrotowi podlega maksymalnie 60% kosztów netto usług, poniesionych po zawarciu umowy z PARP. Jednak firma nie może dostać więcej niż 100 tys. zł. Nie wszyscy otrzymają pieniądze - nie powinny na nie liczyć na przykład spółki, które już mają status firm publicznych lub zalegające z podatkami czy też składkami na ubezpieczenia społeczne.
Pieniądze z dotacji mogą być wykorzystane m.in. na przekształcenie firmy w spółkę akcyjną i przygotowanie prospektu emisyjnego. Tyle teoria. Praktyka wygląda gorzej.
- Do tej pory wpłynęło 8 wniosków, ostatni 4 grudnia. 7 zostało odrzuconych - informuje nas pragnący zachować anonimowość przedstawiciel PARP. Powody były różne. - Przedsiębiorcy zwracali się o dotację w związku z wprowadzaniem akcji na giełdę, a nie na rynek nieurzędowy, jeden z nich nie odesłał podpisanej już umowy, kolejny wycofał swój wniosek. Niektórzy składali nam harmonogram prac, z którego wynikało, że większość przygotowań związanych z wejściem na rynek została już przez nich poczyniona. Tymczasem my możemy tylko dofinansować działania podjęte po podpisaniu z nami umowy - tłumaczy przedstawiciel Agencji.