Giełda w Bagdadzie powstała w 1992 r., w rok po zakończeniu wojny w Zatoce Perskiej oraz wprowadzeniu przez ONZ sankcji ekonomicznych wobec Iraku. Jej utworzenie miało dopomóc w ożywieniu przeżywającej poważne trudności gospodarki. Na parkiet wprowadzono wówczas 66 niewielkich firm, zezwalając jednocześnie na działalność banków prywatnych oraz otwieranie przez Irakijczyków i cudzoziemców rachunków dolarowych. Obecnie akcje wszystkich 16 prywatnych instytucji finansowych są notowane na giełdzie.
Bagdadzki parkiet stanowi osobliwość w gospodarce, której główne sektory, łącznie z przemysłem naftowym, są kontrolowane przez rząd za pośrednictwem przedsiębiorstw państwowych. Uwagę zwraca też niewielka kapitalizacja giełdy, wynosząca zaledwie 18 mln USD, oraz zacofanie techniczne.
Instytucja ta mieści się w dwupiętrowym betonowym budynku. Główne pomieszczenie jest przedzielone barierą. Około dwustu inwestorów składa przez nią zlecenia maklerom, którzy wypisują je na białej tablicy. Żeby dostrzec zapisy, niektórzy inwestorzy używają lornetek. O żadnych komputerach nie ma mowy.
Sesje odbywają się trzy razy w tygodniu od godz. 9.30 do 12.00. Na giełdzie notowane są walory spółek różnych branż, od bankowości, poprzez przemysł i rolnictwo, po turystykę. Ceny akcji mogą wzrosnąć lub spaść w ciągu jednej sesji najwyżej o 5%. Dyrektor giełdy Sobhi al-Azzami podkreśla, że ograniczenia te wprowadzono w interesie inwestorów i aby zabezpieczyć się przed spekulantami.
Na parkiecie działa 51 maklerów, którzy posiadają licencje. Pobierają oni opłaty wynoszące 1% wartości transakcji. Cudzoziemcy nie mają prawa dokonywania operacji giełdowych, a miejscowych inwestorów jest niewielu. Dzienne obroty wahają się w granicach 250 mln - 300 mln dinarów (120 tys. - 143 tys. USD). Dla porównania, na giełdzie nowojorskiej akcje o takiej wartości zmieniają właścicieli w ciągu niespełna sekundy. Wprawdzie można składać zlecenia przez telefon, ale ponieważ gazety nie publikują notowań, inwestorzy wolą uczestniczyć w sesjach osobiście.