Od początku grudnia notowania Szeptela znajdują się ponownie w silnym trendzie spadkowym. W ostatnich dniach kurs oscylował na poziomie 1 zł. Wczoraj spadł o 16,4% i na zamknięciu za akcje firmy płacono po 97 groszy - 2 grosze więcej od historycznego minimum. Z dnia na dzień rosną obroty. W minionym miesiącu właściciela zmieniło w sumie 3,3 mln papierów. Wczoraj - nieco ponad 1 mln (ponad 7,5% kapitału). Tylko raz w giełdowej historii firmy wolumen był większy. Zwiększająca się wymiana wskazuje, że w wyprzedaży mogą brać udział najwięksi akcjonariusze, np. CDM Pekao SA. Właściciel domu maklerskiego - Pekao - domagał się upadłości telekomunikacyjnej spółki, a po niekorzystnym dla siebie rozstrzygnięciu sądu przystąpił do egzekucji długów. Utrzymywanie przez CDM zaangażowania w spółce nie ma więc sensu. Dom maklerski był odpowiedzialny za część podaży w październiku - w okresie kiedy wymiana w akcjonariacie Szeptela była najbardziej ożywiona. Zredukował wówczas zaangażowanie do poniżej 10% głosów (i dopóki nie zejdzie poniżej 5%, nie musi informować o realizowanych transakcjach).

W grudniu z kolei akcje spółki sprzedawał m.in. BRE - Fundusz Kapitałowy, wówczas podmiot zależny od BRE Banku. Pozbył się ponad 280 tys. walorów. Bank ma jednak jeszcze w portfelu 2,8 mln papierów Szeptela (21,5% kapitału i 21,4% głosów na WZA). Nie jest wykluczone, że kontynuuje redukcję zaangażowania.

Z drugiej strony nie brak sesji, na których dochodzi do gwałtownej wymiany w akcjonariacie (jak wówczas, kiedy zanotowano rekordowy wolumen prawie 1,1 mln akcji), którym nie towarzyszy zmiana zaangażowania największych graczy. - Szeptel jest przecież jednym z ulubieńców giełdowych graczy. Królem spekulacji pozostaje dawny Chemiskór, czyli 4Media, ale szepietowska firma zmniejsza dystans - ocenia jeden z analityków.