Reklama

Edukacja, głupcze!

Publikacja: 03.01.2003 09:28

Na początek truizm. Rozwój gospodarczy jest ściśle związany z poziomem wykształcenia społeczeństwa. Niby takie to jasne, że tylko powiedzieć: kropka. Heca polega na tym, że z faktycznym zrozumieniem konsekwencji tego sloganu jest kiepsko. I dlatego trzeba wciąż trąbić o potrzebie oświecania, także ekonomicznego, Polaków.

Właściwie można by się nawet i pośmiać z poziomu wiedzy ekonomicznej w Polsce. Jak pokazały np. badania sprzed roku, nasi obywatele deklarują "duże zainteresowanie tematyką ekonomiczną". Aż dla 69% badanych wiedza ekonomiczna jest ważna w życiu zawodowym, a dla 80% - również w życiu osobistym. Pięknie. Szkoda tylko, że jednocześnie ci ponoć wielce zainteresowani ekonomią rodacy wykazują się w istocie kompletną ignorancją w tym względzie. Wspomniane badania pokazały brak zrozumienia nawet podstawowych pojęć ekonomicznych. Np. aż 48% badanych twierdziło, że w 2001 roku ceny w Polsce wzrosły od... 10 do 50%! Co trzeci respondent uważał, że stopa bezrobocia w Polsce wynosi obecnie 30%...

Jednym z przejawów kompletnej ignorancji ekonomicznej był niedawno przeprowadzony sondaż, z którego wynikało, że większość osób uważa, że ceny rosną zbyt szybko. Hmmmm... No cóż, w kontekście rekordowo niskich wskaźników inflacji to dość ciekawe spostrzeżenie. Zresztą co tu mówić o normalnych obywatelach, skoro kompletną niewiedzą (żeby nie użyć bardziej adekwatnego określenia...) wykazują się - niestety - np. dziennikarze czy analitycy, mający ponoć tłumaczyć pewne zjawiska. Tak więc zdarzyło mi się wyjaśniać, że inflacja w strefie euro nie wynosi wcale 30-40% rocznie, jak twierdził jeden z gwiazdorów radia. Pusty śmiech ogarnia człowieka, gdy czyta też analizę promowanego medialnie tzw. ekonomisty, który w pocie czoła nabazgrolił konfabulacyjne opracowanie historii Rady Polityki Pieniężnej. Piszę "konfabulacyjne", bo jegomość ów poszedł na całość i fantazja zupełnie go poniosła. "Analizował" rzekome działania RPP od początku lat 90., kiedy żadnej Rady nie było... Ale co tam tzw. ekonomiści. Poziom bzdur sięga czasem zenitu nawet w pracach osobistości z tytułami profesorów, którzy - zapewne głównie w celach propagandowych lub marketingowych (by wyjść z mroku zapomnienia) - wypisują dyrdymały np. o rzekomych zaletach wysokich podatków czy też urojonych korzyści z wysokiej inflacji. Trudno się więc dziwić, że czytelnicy tych dzieł - i tak mało wiedzący - nie rozumieją już nic.

Można się więc chwilę pośmiać, ale za moment nieuchronna jest konstatacja, że tak naprawdę śmiechu nie ma. A edukacja jest nie tyle potrzebą, ile koniecznością. Skoro ludzie nie rozumieją podstawowych pojęć ekonomicznych, to jak mają rozumieć mechanizmy, które decydują o tym, czy mają pełny portfel, czy też są bezrobotnymi?

O tym, jak ważna jest edukacja ekonomiczna dla rozwoju gospodarczego może świadczyć fakt, że w realizację projektów upowszechniania wiedzy angażują się coraz bardziej banki centralne. Bank Anglii z "The Times" organizuje co roku ogólnokrajowy konkurs dla młodzieży, którego uczestnicy przejmują rolę Komitetu Polityki Monetarnej BA. Bundesbank opublikował i rozesłał do szkół zestaw materiałów edukacyjnych do prowadzenia zajęć z zakresu ekonomii dla gimnazjów pod hasłem "Unser Geld" - czyli "Nasz pieniądz", a dla szkół średnich pod tytułem "Geld & Geldpolitik" - "Pieniądz i polityka monetarna". "Buba" może pochwalić się także świetnym, nowoczesnym centrum edukacyjnym przy Muzem Pieniądza we Frankfurcie. Podobnym ośrodkiem dysponuje także Narodowy Bank Czech. Wiele projektów realizuje również Fed.

Reklama
Reklama

Ostatnie dwa lata to także bardzo wyraźne zwiększenie zaangażowania naszego NBP w projekty edukacyjne. Należał do nich choćby konkurs dla bibliotek powiatowych czy ogólnopolski konkurs na pracę pisemną dla uczniów gimnazjów i szkół średnich. Bardzo pożyteczny jest Program Stypendiów Pomostowych, realizowany przy współpracy m.in. Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. Wiosną tego roku NBP uruchomi pierwszy w Polsce, w pełni bezpłatny portal edukacyjny, dostępny dla każdego zainteresowanego.

Edukacja, głupcze! Tak, trawestując hasło byłego prezydenta USA, można określić jeden z priorytetów rozsądnej polityki. Roboty edukacyjnej jest naprawdę sporo. Jest to ważne dla gospodarki i dla rynku finansowo-kapitałowego. I dlatego w projekty edukacyjne muszą angażować się wszystkie kluczowe instytucje - NBP, Giełda i KPWiG. Po to, by - może za kilka lat - badania poziomu wiedzy ekonomicznej przynosiły wnioski mniej zasmucające od tych, które opisałem na początku. I żeby ludzie rozumieli, co się dzieje - wokół nich i z ich portfelami.

Powyższy tekst jest wyrazem wiedzy

i poglądów autora i nie może być

inaczej interpretowany.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama