GPW od dłuższego czasu próbuje nawiązać kontakt z 4Media. Bezskutecznie. - Zarząd podjął więc uchwałę, zgodnie z którą oczekuje, że do 10 stycznia firma przedstawi informacje na temat aktualnej sytuacji w spółce oraz grupie kapitałowej, a także upubliczni plany dotyczące jej dalszego funkcjonowania - powiedział nam Piotr Kamiński, wiceprezes GPW. Zarząd giełdy zażądał także wskazania, w jaki sposób można się ze spółką "bezpośrednio i szybko" kontaktować. W piątek po południu 4Media przesłała komunikat o zmianie siedziby i podała numer telefonu. - Jesteśmy w trakcie przeprowadzki. Nikt z kierownictwa nie jest w tej chwili obecny. Proszę kontaktować się ze spółką w poniedziałek lub wtorek - powiedziała nam Monika Wentland, z sekretariatu 4Media. 6 stycznia z urlopów mają wrócić pracownicy przedsiębiorstwa. Ilu ich jest w tej chwili, nie wiadomo. Wielu, jak informowaliśmy, od kilku miesięcy nie dostaje wynagrodzenia. Jeden z byłych pracowników złożył wniosek o upadłość giełdowej spółki.
Na wcześniejsze pisma zarządu giełdy i piątkową uchwałę firma na razie nie zareagowała. Zgodnie z komunikatem GPW, jeśli 4Media nie uwzględni jej żądań, giełda "rozważy zawieszenie notowań" spółki. Biorąc jednak pod uwagę atmosferę wokół przedsiębiorstwa, jest pewne, że - w razie gdyby 4Media nadal milczała - do zawieszenia dojdzie. Byłoby to ciosem dla spekulantów, aktywnie wymieniających się walorami firmy. W piątek notowania spółki spadły o 13,3%, do 13 groszy (w skali tygodnia nie zmieniły się). Wolumen był znowu wysoki i sięgnął ponad 1 mln akcji.