Antypodatkowe fundusze zaoferowało pod koniec ub.r. siedem towarzystw: CA IB, ING, Millennium, DWS, Skarbiec oraz TFI Kredyt Banku i Banku Handlowego. Ostatnie z nich nie ujawniło kosztów emisji (mają być zawarte w rocznym sprawozdaniu finansowym emitenta).
Najdroższa była oferta ING. Większą część nakładów poniesionych przez towarzystwo stanowił koszt przygotowania i przeprowadzenia oferty. - Wydatki należy porównywać w przeliczeniu na jeden certyfikat, bo to daje miarę skuteczności - twierdzi Mirosław Panek, prezes ING TFI. Do funduszu ING Lokata Plus inwestorzy wpłacili 160,3 mln zł (maksymalny poziom oferty wynosił 500 mln zł). Oznacza to, że w przeliczeniu na certyfikat subskrypcja kosztowała 72 gr. Formalnie wydatki te pokryło towarzystwo, ale w praktyce ponieśli je inwestorzy. Od każdego papieru TFI pobierało bowiem prowizję wynosząca 40-80 gr.
Najwięcej wydatków w DWS
Najdroższą ofertę w przeliczeniu na certyfikat - 1,7 zł - miał DWS. Zgodnie z komunikatem wydanym przez TFI, cała subskrypcja kosztowała ponad 1 mln zł. Jednak z informacji, jaką uzyskaliśmy w towarzystwie, wynika, że wydatki te są zawyżone, bo doliczono do nich prowizję pobieraną przy sprzedaży certyfikatów. A to oznacza, że w praktyce subskrypcja kosztowała ok. 420 tys. zł. Była więc jedną z najtańszych.
Najmniej, tylko niespełna 140 tys. zł, na emisję antypodatkowego funduszu Pro Lokata wydało CA IB. Daje to zaledwie 3 gr na certyfikat (inwestorzy wpłacili ponad 536 mln zł, oferta wynosiła 750 mln zł). Okazuje się jednak, że koszty ujawnione przez TFI w komunikacie to tylko część faktycznych wydatków związanych z emisją. Resztę poniósł bank oferujący papiery - BPH PBK. Nie chciał jednak zdradzić nam, ile wydał na ten cel.