Najwyraźniej okres nieprzerwanych spadków rentowności bonów skarbowych mamy już za sobą. Na rynku widać stabilizację. I zapewne niewiele tutaj zmienią spodziewane w najbliższym czasie obniżki stóp procentowych. Do tej pory każdy spadek inflacji i wzrost oczekiwań były sygnałem do podbijania cen na rynku bonów. Tymczasem wczoraj ceny spadły - poza najkrótszymi, 13-tygodniowymi papierami.
Resort oferował bony 13-tygodniowe o wartości 100 mln zł. Chętni chcieli kupić papiery za ponad 373 mln zł. Zapewne dzięki tej nadwyżce rentowność tych bonów wyniosła 6,053%, wobec 6,081% tydzień wcześniej.
Jednak mimo również sporej przewagi popytu nad podażą doszło do wzrostu rentowności papierów 26-tygodniowych. Resort oferował bony za 300 mln zł, chętni chcieli kupić papiery o wartości 865 mln zł. Ale i tak zyskowność bonów 26-tygodniowych podskoczyła do 6,061%, z 6,054% tydzień temu.
W obu tych przypadkach inwestorzy chcieli kupić znacznie więcej papierów, niż oferował resort finansów. Inaczej było w przypadku bonów rocznych. Resort wystawił na przetargu papiery o wartości 900 mln zł, a popyt wyniósł nieco ponad 1 mld zł. Na dodatek nie wszystkie oferty odpowiadały Ministerstwu Finansów - w rezultacie sprzedał bony za 873 mln zł. Rentowność bonów rocznych na wczorajszym przetargu wyniosła 5,749%, wobec 5,69% tydzień wcześniej.
Sytuacja na rynku bonów wskazuje, iż część inwestorów uznała, że czas dużych spadków rentowności i szybkiego wzrostu cen jest już za nami. Skończyła się euforia, wywołana zakończeniem negocjacji akcesyjnych Polski z Unią Europejską. Przed naszym krajem jednak kolejne rozmowy - tym razem na temat wejścia Polski do strefy euro. A postawa przedstawicieli Europejskiego Banku Centralnego, którzy odradzają krajom wchodzącym do UE szybkie wprowadzanie u siebie euro, wskazuje, że ten proces może trwać znacznie dłużej niż wszyscy do tej pory sądzili. A to będzie oznaczać, że minie jeszcze sporo czasu, zanim polskie stopy procentowe zrównają się z tymi ze strefy euro.