Wczorajsza sesja ponownie rozczarowała. Po poniedziałkowej przerwie na rynku amerykańskim, można było się spodziewać lekkiego odbicia w górę, lecz nasz rynek na to nie pozwolił. Zważywszy, że rynki europejskie od początku sesji pięły się do góry, nasz rynek niestety, zostawał daleko w tyle i jedyne, co nam pozostało, to obrona luki hossy z początku roku.
Działo się to głównie dzięki złym informacjom z sektora bankowego, gdzie Bank Millennium poinformował o dużej stracie w IV kwartale. Strata ta położyła się cieniem na poziom kursów innych, ciągnąc kursy w dół. Udział Banku Millennium w WIG20 jest na poziomie 6%, więc większa przecena i to przy znacznych obrotach miała wpływ na cały rynek. Jedynie spółki informatyczne opierały się temu trendowi i raczej zostawały neutralne. Po okresowej stabilizacji WIG20 zakrył lukę hossy i zszedł poniżej 1170 pkt. W drugiej części sesji do osłabienia WIG20 przyczynił się też PKN, który zniżkował powyżej 1%. Inwestorzy nie spieszyli się do kupowania akcji, nawet po zaskakująco dobrych danych z rynku niemieckiego. Styczniowy wskaźnik oczekiwań niemieckich menadżerów ZEW nieoczekiwanie wzrósł do 14 pkt., z 0,6 pkt. Jedyna szansa na wzrost pozostała w rynku amerykańskim, który czekał na dane ze spółek. Większość danych okazała się całkiem dobra, ale analitycy wcześniej przewidzieli taką sytuację i w sumie nie było zaskoczenia.
Sytuacja od strony technicznej również nie wygląda ciekawie. Należy zauważyć, że sygnałem do spadku było przebicie linii trendu wzrostowego, poprowadzonej od dołków z października zeszłego roku. Negatywnym objawem było także wygenerowanie sygnału sprzedaży przez wskaźnik MACD. WIG20 stracił prawie 16 pkt. i zamknął się na poziomie 1173,55 pkt., co oznacza spadek o 1,3%. Zamknięcie poniżej linii trendu wzrostowego z wykresu dziennego najlepiej nie wygląda. Tym bardziej że wciąż sytuacja na rynkach światowych jest niepewna. Jeśli nic nadzwyczajnego się nie stanie, możemy spodziewać się testu poziomu ok. 1150 pkt.