Według wstępnych szacunków, przychody ze sprzedaży za zeszły rok wyniosły 6,7 mld zł. Ostateczne dane będą znane po audycie. Z wyników finansowych spółki zadowolony jest jej prezes. - Wykonaliśmy plan sprzedaży na 2002 r. Wynik finansowy jest sporo wyższy, niż zakładaliśmy - powiedział nam Paweł Olechnowicz. Jego zdaniem, firma zdołała już odzyskać pozycję rynkową, którą utraciła dwa lata temu.
Zarząd chciałby rozpocząć proces inwestycji w instalację do gazowania pozostałości z rafinacji ropy naftowej. Jej efektem ma być między innymi wzrost mocy produkcyjnych zakładu do 6 mln ton ropy rocznie, z obecnych 4,5 mln. - Już teraz wykorzystujemy w pełni nasze zdolności produkcyjne. Bylibyśmy jednak w stanie sprzedawać więcej - przyznaje prezes RG. Zdaniem P. Olechnowicza, krajowy rynek jest już na tyle konkurencyjny, że w Polsce trudno byłoby sprzedać więcej paliw. W dalszym ciągu jednak zwiększyć można eksport. Prezes nie powiedział, w którym kierunku miałaby zostać skierowana sprzedaż zagraniczna. - Eksportem zajmują się wyspecjalizowani dealerzy - twierdzi prezes Olechnowicz. Dalsze losy spółki zależą od jej prywatyzacji. Będzie ona powiązana najprawdopodobniej z restrukturyzacją firm paliwowych, znajdujących się na południu Polski. Chodzi o rafinerie Czechowice, Jasło i Glimar. We wszystkich tych firmach Nafta Polska ma 75--proc. pakiety akcji (podobnie jak w RG). Spółki te kilka miesięcy temu podpisały list intencyjny o współpracy. Zdaniem prezesa Olechnowicza, konkretne rozmowy trwają jednak dopiero od grudnia zeszłego roku. Być może w proces restrukturyzacji południowych zakładów zaangażuje się również PKN Orlen, który jest zainteresowany kupnem pakietu akcji Rafinerii Gdańskiej.
- Komentarz
Trwająca od kilku lat prywatyzacja Rafinerii Gdańskiej to jeden z mniej udanych przykładów sprzedaży państwowego majątku. Obecna próba jest już trzecią z kolei. Przedstawiciele Nafty Polskiej twierdzą, że porażki wynikały z problemów, z jakimi borykali się potencjalni inwestorzy. Prawdopodobnie większym dylematem jest jednak brak spójnego programu prywatyzacji polskiego sektora paliwowego. Na razie jego myślą przewodnią jest zabrać bogatym (czytaj Rafinerii Gdańskiej i PKN Orlen) i oddać biednym (pozostałym rafineriom, firmom z sektora chemii ciężkiej).