Reklama

Krótkowzroczna polityka pazernego państwa

Z Henryką Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, rozmawia Dariusz Jarosz

Publikacja: 01.02.2003 08:20

Polska przestała być ulubieńcem kapitału zagranicznego. Peugeot i Toyota nowe fabryki wybudują w Czechach i na Słowacji. Inwestorzy zaczynają nas omijać, wybierając inne kraje. Czy ma to związek z pogarszającym się stanem polskiej gospodarki?

Czasy są rzeczywiście trudne, nastąpiło ograniczenie wszystkich inwestycji, nie tylko zagranicznych. Jeżeli już ktoś decyduje się na wybudowanie fabryki, to bardzo dokładnie analizuje oferowane warunki inwestycji. Polska, niestety, przegrywa z sąsiadami. Poza sporą liczbą ludności, mamy coraz mniej do zaoferowania. Dlatego duzi inwestorzy wybierają np. Czechy, Węgry, Słowację czy Rosję, a przecież mogliby wybrać nas.

Jakie są oczekiwania potencjalnych inwestorów?

Interesują ich przede wszystkim regulacje prawne, system podatkowy, prawo pracy, stopień decentralizacji gospodarki i infrastruktura. Duże znaczenie mają czynniki niemierzalne, jak np. klimat dla przedsiębiorczości. Istotne jest też zaplecze kulturowe: przyjeżdżają tu wszak ludzie, którzy nie chcą mieszkać w szczerym polu.

Czy w takim razie Polska jest atrakcyjnym miejscem inwestowania dla firm rodzimych?

Reklama
Reklama

Krajowe spółki, nawet jeśli mają pieniądze, często trzymają je w bankach, ponieważ boją się inwestować. Kto wie, czy za pół roku Ministerstwo Finansów nie podniesie na przykład podatku od osób prawnych?

Czy realny jest obiecywany przez Grzegorza Kołodkę 3,5-proc. wzrost gospodarczy w 2003 r.?

Nie.

Wielu ekonomistów uważa, że Polska gospodarka w ogóle przestała się rozwijać.

Niestety, mają rację. Wskazują na to dane statystyczne. Jedną z wielu przyczyn jest fatalna legislacja. Mamy coraz więcej ustaw sprzecznych z konstytucją i prawem unijnym. W Trybunale Konstytucyjnym na zbadanie czeka około 200 ustaw, podczas gdy jeszcze dwa-trzy lata temu zaledwie 40.

Przykładem tej złej legislacji jest ustawa o organizacji rynku biopaliw i biokomponentów?

Reklama
Reklama

Jak najbardziej. Osoby, które chciały zarobić na tym biznesie, postarały się, by akt ten jak najszybciej przeszedł przez Sejm, Senat i trafił do prezydenta. Nikt nie pamiętał o uwzględnieniu interesów innych, np. konsumentów i przedsiębiorców. Takie działania sprawiają, że społeczeństwo przestaje wierzyć w prawo, stanowione w imię korzyści ogółu. Za każdą ustawą kryje się jakaś grupa interesów.

Czy przykłady odrzuconych ustaw nie uczą, że trzeba dbać o szerszy interes?

Okazuje się, że nawet awantura o abolicję, w sprawie której Trybunał Konstytucyjny wydał miażdżący wyrok, niczego nie zmieniła. Między lobbingiem w imię interesów jednej firmy (które powinny być czytelne) a wyrażaniem opinii przez społeczeństwo czy organizacje je reprezentujące jest duża przestrzeń. Powinno się ją wykorzystać do pozyskania różnych analiz i opinii.

Jakie wzory powinniśmy naśladować?

Przede wszystkim trzeba wykorzystać doświadczenia tych krajów, gdzie ustawodawstwo funkcjonuje dobrze. Są to Stany Zjednoczone i państwa Europy Zachodniej. Jest z kogo brać przykład, nie musimy wzorować się na krajach byłego ZSRR.

Jak Pani ocenia rząd Leszka Millera?

Reklama
Reklama

Przedsiębiorcy są nim rozczarowani. Wydawało się, że po rządach AWS nie może ich spotkać nic gorszego, a jednak mogło. W kampanii wyborczej obecna koalicja obiecała wiele działań sprzyjających rozwojowi przedsiębiorczości. Ostatnie półtora roku zaprzecza tym obietnicom. Przedsiębiorcy, którzy zainwestowali wszystkie swoje oszczędności i ciężko pracują, nie są w stanie przewidzieć, co im się przydarzy za dwa miesiące. Rząd zmienia reguły w trakcie gry, czego przykładem jest mniejsza od obiecanej w ustawie obniżka podatku płaconego przez firmy (CIT), podwyżka składki na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, składki na ubezpieczenie zdrowotne, wprowadzenie akcyzy na prąd, opodatkowanie lokat, a także zamrożenie progów podatkowych. Ekipa rządząca nie ma też długofalowej strategii gospodarczej. To bardzo groźne dla firm w Polsce.Rząd próbuje jednak wprowadzać pewne rozwiązania, które mają zmniejszyć bezrobocie.

Na przykład łącząc Ministerstwo Gospodarki z resortem pracy? Przecież wcześniej dyskutował, jak zintegrować Ministerstwo Gospodarki z Ministerstwem Skarbu Państwa. Ten styl sprawowania władzy nie sprzyja rozwojowi gospodarki.

Dlaczego organizacje, takie jak Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych, coraz częściej zderzają się ze strategicznymi decyzjami podejmowanymi przez elity polityczne?

Elity polityczne nie rozumieją gospodarki. Z kolei wchodzenie aktywnych przedsiębiorców do parlamentu też nie jest dobrym rozwiązaniem, bo prowadzi często do konfliktu interesów. Najlepiej byłoby, gdyby osoby, które osiągnęły wysoką pozycję w biznesie, kandydowały do Sejmu, oddając zarządzanie swoimi firmami wynajętym specjalistom. Tacy posłowie wiedzieliby, co to jest gospodarka rynkowa. Dziś w parlamencie mamy małą reprezentację doświadczonych menedżerów i biznesmenów. Posłami są w większości osoby myślące kategoriami z minionej epoki.

Jaka jest Pani opinia o podatku linowym? Ministerstwo Finansów zdecydowanie się mu sprzeciwia. Twierdzi, że jest niesprawiedliwy i uderzy w najmniej zarabiających.

Reklama
Reklama

Nie wiem, dlaczego już samo słowo "liniowy" wzbudza wśród decydentów złe emocje. Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych przedstawiła w ubiegłym roku program reformy podatkowej, oparty na bardzo szczegółowych kalkulacjach i danych wziętych z Ministerstwa Finansów. Niestety, mimo naszej dobrej woli nie doszło do rozmów w tej sprawie. W kwestii podatek sprawiedliwy-niespawiedliwy zdania są podzielone. Politycy lubią być Janosikami.

Ile firm jest zrzeszonych w Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych?

Około 3 tys. Staramy się stworzyć zupełnie nowy typ organizacji reprezentującej biznes. Organizacji z silnym zapleczem merytorycznym, która jest partnerem dla rządu i innych instytucji. Zamierzamy publikować indeks koniunktury biznesowej. Systematycznie prowadzimy badania sytuacji małych i średnich przedsiębiorstw.

Czy wejście do Unii Europejskiej poprawi atrakcyjność inwestycyjną Polski?

Mam nadzieję, że tak. Jednym z warunków jest utrzymanie autonomii w zakresie podatków. Jeżeli nie będziemy w stanie zaoferować inwestorom niższych podatków, nie pomoże nawet lepsza infrastruktura. Na poprawę sytuacji finansowej firm i budżetu trzeba wykorzystać każdy miesiąc, jaki pozostał nam do akcesji. Tymczasem dzieje się dokładnie odwrotnie.

Reklama
Reklama

Większość przedsiębiorców wierzy jednak w Unię.

Moim zdaniem, nie należy w UE wierzyć jak w świętego Mikołaja. Ona nie podaruje nam za darmo pieniędzy. Stagnacja, która nas dotknęła, może okazać się szansą. Oczyściła pole: wiele firm upadło, ale te, które zostały, są z reguły w lepszej kondycji. Mają wyższą rentowność i płynność. Pytanie tylko, czy staną się rentierami i będą odcinać kupony od kapitału, który zgromadziły, czy też zaczną inwestować, napędzając wzrost. Trzeba im stworzyć odpowiednie warunki: ograniczyć deficyt budżetowy, zreformować system podatkowy, usunąć czynniki windujące koszty pracy w Polsce. Unia tego za nas nie zmieni.

Do czasu przystąpienia Polski do UE pozostało niewiele czasu. Jak powinniśmy go wykorzystać?

Przede wszystkim wziąć się do roboty. Najgorsze, co można zrobić, to czekać na środki akcesyjne. Doraźne reagowanie na coraz to nowe konflikty i wybuchy niezadowolenia nie zapewni wzrostu gospodarczego. Potrzebna jest stabilna polityka gospodarcza i jej konsekwentna realizacja. Boję się powtórzenia scenariusza irlandzkiego: ludzie w referendum głosowali tam nie za Unią czy przeciwko niej, ale za rządem albo przeciwko rządowi. To najgorsze, co może nas spotkać.Jaka jest więc recepta Henryki Bochniarz na poprawę sytuacji polskich firm?

Należy poprawić pakiet przyjętych już ustaw, które, zamiast wspomagać, ograniczają przedsiębiorczość. Konieczne są zmiany w systemie podatkowym, by ten stał się korzystny dla firm, w większości przedsiębiorstw małych i średnich. Pracodawcy oczekują praktycznego, a nie teoretycznego przygotowania ich do wejścia do Unii Europejskiej. Musi się poprawić klimat do inwestowania, rząd powinien toczyć prawdziwy dialog zarówno z całym społeczeństwem, jak i pracodawcami. Rządy przychodzą i odchodzą, a my, przedsiębiorcy, cały czas tu jesteśmy i próbujemy przetrwać. Nie pozwólmy, by polskie firmy zostały "rozjechane" przez krótkowzroczną politykę pazernego państwa.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama