- Jesteśmy cały czas bardzo mocno uzależnieni od Niemiec. To jest nasz główny partner handlowy - mówi Katarzyna Zajdel--Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. Jej zdaniem, gdyby koniunktura w Niemczech była lepsza, to znacznie szybciej rósłby polski eksport.
W 2002 r. na zagranicznych rynkach sprzedaliśmy towary i usługi o wartości prawie 33 mld USD - wynika z danych NBP. W skali roku oznacza to wzrost o 9%. W grudniu nasz eksport zwiększył się rok do roku o ponad 30%. - To oczywiście dobre dane, ale na tej podstawie nie możemy powiedzieć, że jakoś poradziliśmy sobie ze złą koniunkturą w Niemczech - twierdzi Marek Zuber, niezależny ekonomista.
Zawyżony eksport
Analitycy zwracają również uwagę na to, że dobre wyniki polskiego eksportu to w dużej części efekt kursowy, związany z umocnieniem euro do dolara na światowych rynkach. NBP podaje dane dotyczące bilansu płatniczego w walucie amerykańskiej, tymczasem ok. dwóch trzecich naszej wymiany handlowej rozliczana jest w euro. Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK, obliczył, że w grudniu spowodowało to zawyżenie dynamiki eksportu o jedną trzecią. W opinii K. Zajdel--Kurowskiej, utrzymanie stosunkowo wysokiego tempa wzrostu naszego eksportu, mimo złej sytuacji na rynku niemieckim, to również efekt poprawy konkurencyjności naszych przedsiębiorstw.
Najwięcej sprzedajemy