Reklama

Powinniśmy ciąć wydatki, zamiast zwiększać podatki

Z Janem-Engbertem Sturmem, profesorem uniwersytetu w Monachium, ekonomistą Instytutu Badań Gospodarki Ifo, rozmawia Łukasz Korycki

Publikacja: 08.02.2003 08:49

Dlaczego gospodarka Niemiec przeżywa teraz duże trudności i grozi jej nawet recesja?

Niewielką recesję mieliśmy już w połowie 2001 r., a doprowadziła do niej ogólna sytuacja gospodarcza na świecie. Od tej pory nastąpiła pewna stabilizacja. Z pewnością jednak powrotowi na ścieżkę dynamicznego wzrostu nie sprzyjają podwyżki podatków i wysokie bezrobocie, które ograniczają wydatki konsumpcyjne. Bardzo słabo prezentują się poszczególne działy gospodarki, takie jak np. budownictwo czy sektor finansowy.

Jakie są Pana prognozy dotyczące niemieckiego PKB w tym roku. Czy zgadza się Pan z szacunkami rządu, który spodziewa się 1-proc. wzrostu?

Podzielałbym opinie rządu, a nawet byłbym nieco większym optymistą, pod warunkiem że coraz bardziej prawdopodobna wojna w Iraku potrwa krótko, tzn. zakończy się najpóźniej wiosną br. Oficjalne prognozy instytutu Ifo mówią o zwyżce PKB w 2003 r. o 1,1%.

Polityka gospodarcza prowadzona przez ekipę kanclerza Schrödera, polegająca m.in. na podwyższaniu podatków, spotyka się z coraz większą krytyką. Czy, Pana zdaniem, rząd wybrał dobrą drogę?

Reklama
Reklama

Ustalenia wewnątrz Unii Europejskiej zobowiązały wszystkie kraje, w tym Niemcy, do zredukowania poziomu deficytu budżetowego. To możemy uczynić albo poprzez zmniejszenie wydatków publicznych, albo zwiększenie obciążeń fiskalnych. Wydaje mi się, że w Niemczech, gdzie sektor publiczny jest relatywnie duży, większe efekty przyniosłoby cięcie wydatków. Deficyt musimy jednak bezwzględnie redukować. Nie możemy sobie pozwolić na jakiekolwiek konflikty w ramach UE. To mogłoby doprowadzić np. do zachwiania kursu euro i miałoby znacznie poważniejsze konsekwencje.

Jak z punktu widzenie interesów Niemiec ocenia Pan ostrożną politykę Europejskiego Banku Centralnego?

EBC jest bankiem centralnym wszystkich krajów należących do europejskiej unii walutowej. Nie może więc reprezentować tylko interesów Niemiec. Ze względów strukturalnych - inflacja w Niemczech jest niższa niż w innych krajach strefy euro - wielu ekonomistów domaga się, żeby stopy były obniżane. To mogłoby pomóc w ożywieniu gospodarki.

Kiedy do takiego ożywienia może dojść?

Bardzo trudno teraz na takie pytanie odpowiedzieć. Jak już wspomniałem, spodziewamy się niewielkiego wzrostu PKB. Jak będzie później, zależeć będzie m.in. od sytuacji geopolitycznej. Bardzo ważna jest też, oczywiście, koniunktura na największym światowym rynku - w Stanach Zjednoczonych, która ma ogromny wpływ na klimat inwestycyjny na całym świecie. My w Niemczech powinniśmy jednak rozwiązać też pewne problemy strukturalne. Przede wszystkim musimy zwiększyć elastyczność rynku pracy oraz zlikwidować biurokrację. Wtedy są szanse na szybki wzrost, a to też pozytywnie odbije się z pewnością na wynikach polskiej gospodarki, dla której jesteśmy przecież głównym partnerem handlowym.

Dziękuje za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama