Dlaczego gospodarka Niemiec przeżywa teraz duże trudności i grozi jej nawet recesja?
Niewielką recesję mieliśmy już w połowie 2001 r., a doprowadziła do niej ogólna sytuacja gospodarcza na świecie. Od tej pory nastąpiła pewna stabilizacja. Z pewnością jednak powrotowi na ścieżkę dynamicznego wzrostu nie sprzyjają podwyżki podatków i wysokie bezrobocie, które ograniczają wydatki konsumpcyjne. Bardzo słabo prezentują się poszczególne działy gospodarki, takie jak np. budownictwo czy sektor finansowy.
Jakie są Pana prognozy dotyczące niemieckiego PKB w tym roku. Czy zgadza się Pan z szacunkami rządu, który spodziewa się 1-proc. wzrostu?
Podzielałbym opinie rządu, a nawet byłbym nieco większym optymistą, pod warunkiem że coraz bardziej prawdopodobna wojna w Iraku potrwa krótko, tzn. zakończy się najpóźniej wiosną br. Oficjalne prognozy instytutu Ifo mówią o zwyżce PKB w 2003 r. o 1,1%.
Polityka gospodarcza prowadzona przez ekipę kanclerza Schrödera, polegająca m.in. na podwyższaniu podatków, spotyka się z coraz większą krytyką. Czy, Pana zdaniem, rząd wybrał dobrą drogę?