PKPP zapytała pracodawców o ocenę jakości obsługi poszczególnych urzędów. W skali od 1 do 4 punktów aparat skarbowy dostał 2,35 pkt, a ZUS 2,26 pkt. Najlepiej oceniane są Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (2,91 pkt), instytucje samorządu gospodarczego (2,84 pkt) oraz inspekcja ochrony środowiska (2,8 pkt).
Najgorsze noty fiskus zbiera w regionach słabo rozwiniętych gospodarczo. Najmniej punktów dostał w Podkarpackiem - zaledwie 1,86. W tym województwie stopa bezrobocia nie należy do najwyższych w kraju (16,9% na koniec ub.r.), jednak w takich regionach jak warmińsko-mazurskie (bezrobocie 28,8%) i lubuskie (25,9%) urzędy skarbowe wypadły niewiele lepiej. W pierwszym przypadku dostały 1,87 pkt, w drugim 1,91 pkt.
- To ma dwie przyczyny. Pierwsza to niskie kwalifikacje urzędników. Druga - to ich mentalność - mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert konfederacji. Dodaje, że najlepiej oceniane są urzędy warszawskie, zwłaszcza ze Śródmieścia. - Bierze się to stąd, że trafiają tam największe firmy. Ich obsługa i złożoność spraw wysoko stawiają poprzeczkę urzędnikom. Poza tym w Warszawie łatwiej o fachowców - ocenia J. Mordasewicz.
Według Jerzego Małkowskiego, dyrektora biura ekspertów Business Centre Club, to oczywiste, że przedsiębiorcy z najbiedniejszych regionów najgorzej oceniają aparat skarbowy. - Jeśli w urzędzie pracuje 30-40 osób, a na jego terenie działa zaledwie kilka firm, to jest jasne, że są one narażone na ciągłe kontrole. Urzędnicy nie muszą tego robić złośliwie, to może wynikać z ich planów kontroli - mówi J. Małkowski. Jego zdaniem, jakość kadr w prowincjonalnych US pozostawia wiele do życzenia. I dlatego wszyscy przedsiębiorcy, których na to stać, próbują przenieść działalność do dużych miast. To z kolei sprawia, że biedne regiony o największym bezrobociu tracą szanse na pozyskanie nowych miejsc pracy.
Tymczasem resort twierdzi, że nie dochodziły do niego żadne skargi na działanie aparatu skarbowego w trzech najgorzej ocenianych województwach. Ministerstwo uważa, że urzędy działają skutecznie i nie ma powodów, by twierdzić, że dobór kadr jest niewłaściwy.