Konsekwencje wydarzeń sprzed 7 sesji są szczególnie mocno odczuwalne teraz, gdy kontrakty ponownie znalazły się w obrębie tamtych poziomów cenowych. Wyrażają się one niemożnością utrzymania się na dłużej ponad 1100 pkt. Przypomnę dla porządku, że 4 lutego wykres FW długim, czarnym korpusem pokonał za jednym zamachem psychologiczne wsparcie (1100 pkt) oraz zamknął lukę hossy z października 2002 roku. Najpoważniejszą porażką popytu jest jednak pokonanie przez kontrakty 62-proc. zniesienia Fibonacciego, gdyż wiążą się z tym faktem średnioterminowe reperkusje. Przed podażą otwiera się szansa całkowitego zniesienia październikowo-listopadowej hossy.

Wcześniej jednak cała uwaga zostałaby skierowana na newralgiczną strefę 1050-1060 pkt gdzie znajduje się dolne ograniczenie symetrycznego trójkąta. Zagłębiając się dalej w teorię "dużego spadku" trzeba wspomnieć o 14-miesięcznym opadającym kanale ograniczonym od góry poprzez główną linię trendu spadkowego (bieżący jej poziom to około 1250 pkt) oraz równoległą do niej przebiegającą poprzez dołek z połowy grudnia 2001 i lipca 2002 roku. Dolna linia tej formacji znajduje się obecnie w okolicach 920 pkt. Do tej ponurej wizji pasuje dość dobrze sygnał sprzedaży na tygodniowym MACD, który przebił linię sygnalną na samym poziomie równowagi.

Wracając do bieżących wydarzeń na parkiecie trzeba zauważyć niską aktywność podczas, bądź co bądź, spadkowej sesji. To mogłoby sugerować, że kontrakty podejmą jeszcze jedną próbę sforsowania strefy oporu wokół 1100 pkt, która notabene doskonale spisywała się w środę w roli wsparcia dla WIG20. Sytuacja oscylatorów pozostaje nierozstrzygnięta - w kwestii chociażby sygnału kupna na MACD odpowiedź uzyskamy dopiero w czwartek lub w piątek.