- Sceptycznie oceniamy możliwości trwałego wzrostu gospodarczego - powiedział prezes ABN Amro Rijkman Groenink. Prezes Barclays Matthew Barrett stwierdził zaś, że jest mało prawdopodobne, by międzynarodowa gospodarka rozwijała się o wiele szybciej niż w ub.r. Wynikom europejskich banków zaszkodziły w 2002 r. bankructwa kredytobiorców, takich jak WorldCom i wciąż spadające kursy akcji. W tej sytuacji Groenink wstrzymał się przed podaniem prognozy zysków, a Barrett powiedział jedynie, że z nieco większym optymizmem patrzy na 2003 r., gdyż spodziewa się, że koniunktura w Wielkiej Brytanii będzie lepsza niż w innych częściach Europy.
Największy holenderski bank ABN Amro odnotował w IV kw. wzrost zysku o 29%, do 685 mln euro w wyniku zmniejszenia kosztów. Spółka zwolniła ponad 10 tys. pracowników. Cały ub.r. bank zakończył jednak spadkiem zysku o 32%, do 2,2 mld euro. Główne przyczyny gorszego wyniku to konieczność utworzenia rezerw na złe kredyty w wysokości 1,7 mld euro i dofinansowania kwotą 804 mln euro funduszu emerytalnego, którego aktywa stopniały w wyniku giełdowej bessy.
Trzeci co do wielkości brytyjski bank Barclays odnotował w drugim półroczu spadek zysku o 16%, do 993 mln funtów (1,6 mln USD), też w wyniku utworzenia rezerw, które w całym ub.r. wyniosły prawie 1,5 mld funtów. Zysk za 2002 r. zmniejszył się w tym banku o 8,8%, do 2,23 mld funtów. Był to pierwszy jego spadek od 1997 r. Spółka w ub.r. zlikwidowała ok. 2600 miejsc pracy, a w tym zamierza zwolnić dalsze 1900 osób.
Wczoraj opublikowały raporty finansowe również paryski Societe Generale i sztokholmski SEB. Zysk netto trzeciego co do wielkości francuskiego banku spadł w IV kw. o 18%, do 364 mln euro, bo mniejsze były przychody z bankowości inwestycyjnej, a większe odpisy od giełdowej wartości aktywów spółki. Ubiegłoroczny zysk banku spadł do poziomu najniższego od 1998 r. SEB miał w minionym kwartale 176 mln USD zysku, czyli więcej o 22% niż przed rokiem dzięki obniżce kosztów.