Wygasanie wartości obrotu na rynku akcji w momencie zbliżania się do umiejscowionej w okolicach 1060 pkt dla WIG20 "ostatniej linii obrony byków" można interpretować jako sygnał wiary uczestników rynku w skuteczność tego wsparcia. Sądzę, że do jego pierwszego testu powinno dojść w ciągu najbliższych 3 tygodni. Nawet gdyby miał się on zakończyć pozytywnie (obroną wsparcia), to i tak niewiele z tego jednak wynika już teraz. Z obecnego poziomu każdy nawet kilkuprocentowy wzrost rynku prowadziłby do wejścia indeksu w strefę 1140-1170 pkt, która z kolei jest bardzo silnym krótkoterminowym oporem uformowanym ostatecznie 3 tygodnie temu. Pytanie o najbliższe losy tego kluczowego wsparcia, którego przełamanie byłoby bardzo wyraźnym sygnałem ostatecznego zakończenia trwającej od 16 miesięcy "przerwy w bessie", jest oczywiście w dużej części pytaniem o krótkoterminowe losy głównych rynków akcji świata. Jeszcze do zeszłego tygodnia utrzymujące się od początku grudnia ub.r. na bardzo wysokich poziomach takie wskaźniki nastrojów inwestorów w USA jak choćby bulls/bears, publikowany przez Investors Intelligence, jednoznacznie ostrzegały przed dalszymi spadkami. W tym tygodniu jednak utrzymujące się nadzieje na hossę wreszcie zaczęły się załamywać, co należy odbierać jako pierwszą nieśmiałą zachętę do rozpoczęcia prób poszukiwania istotnego minimum. W ostatnim sondażu procent "byczych" doradców inwestycyjnych spadł z 47,2 do 40,2%, a udział "niedźwiedzi" wzrósł z 29,2 do 31,5%. We wrześniu 2001 r. oraz w lipcu i październiku 2002 r. zrównanie się liczby optymistów i pesymistów poprawnie sygnalizowało początek silnych, ponad 20-proc., korekt bessy na rynku w USA. Znajdowały one odzwierciedlenie również na naszym rynku akcji. Jeśli w ciągu najbliższych tygodni tego typu sygnał ponownie zostanie wygenerowany i stanie się to w momencie, w którym na GPW ważyć się będą losy wsparcia na poziomie 1060 pkt, to w krótkim terminie mogłoby to doprowadzić do odbicia cen akcji w górę ponownie do strefy 1140-70 pkt.