Coraz więcej wskazuje na to, że okres ocieplenia nastrojów na światowych giełdach dobiegł końca. Do takich wniosków skłania analiza głównych indeksów podczas trzech ostatnich sesji. Pozornie najbardziej korzystnie dla posiadaczy akcji wygląda sytuacja na amerykańskim rynku technologicznym. Nasdaq utworzył w miniony poniedziałek lukę hossy i do tej pory jej nie zakrył. Jednak patrząc na wykres w dłuższym terminie widzimy, że dwudniowy wzrost był jedynie ruchem powrotnym do przełamanej pod koniec stycznia linii, prowadzonej po dołkach z listopada i grudnia, ograniczającej od dołu tworzoną przez 3 miesiące formację dystrybucji. Dlatego wydaje się, że na tym indeksie tendencja spadkowa dopiero nabiera siły i najbardziej dynamiczna część zniżek jest jeszcze przed nami. Do zmiany tej diagnozy skłoni zamknięcie ponad 1360 pkt.

Już na początku piątkowych notowań S&P500 i DJIA znalazły się poniżej zamknięć z poprzedniego tygodnia. Stanowią one ważne bariery chroniące przez rozpoczęciem nowej fali przeceny. Jeśli popyt nie zdoła obronić do końca sesji poziomów 7909 pkt dla DJIA i 835 pkt dla S&P500, nadchodzący tydzień będzie przebiegał prawdopodobnie pod znakiem kontynuacji spadków.

W zakończonym tygodniu najszybciej zniżkował DAX. Wystarczyły 3 sesje, by stracił wszystko to, co zyskał w poprzednich dniach. Co prawda, w krótkim okresie możemy nadal mówić o trendzie horyzontalnym, ale w średnim dominacja sprzedających nie podlega wątpliwości. Kluczowym oporem jest szczyt z 3 lutego przy 2752 pkt. Zniżka poniżej 2555 pkt będzie oznaczać rozpoczęcie kolejnej fali wyprzedaży.

Na londyńskim parkiecie miesięczną korektę można opisać formacją zwyżkującego klina. O jej wiarygodności świadczy fałszywe wybicie z konsolidacji z wtorku. Już na następnej sesji nastąpił powrót poniżej szczytu z 3 lutego, co zapowiada rychłe wybicie w dół z tej formacji. Jej dolne ramię znajduje się na wysokości 3660 pkt, więc zamknięcie notowań poniżej tej wartości rozstrzygać będzie o rozpoczęciu nowej fali spadków.