Podwyżce ulegną m.in. podatek dochodowy od przedsiębiorstw, od osób fizycznych oraz od nieruchomości. Minister finansów tego miasta-państwa Antony Leung nie wyklucza także wprowadzenia podatku od sprzedaży. Rząd chce jednocześnie obniżyć progi podatkowe, co ma zwiększyć liczbę podatników o ok. 90 tys. Podatek od dochodów osób prawnych będzie podwyższony o 1,5 pkt. proc., do 17,5%, począwszy od przyszłego miesiąca. Osoby fizyczne będą płacić na rzecz państwa 16% swoich dochodów, czyli o 1 pkt. proc. więcej niż dotychczas.

Specjaliści nie ukrywają, że zwiększone obciążenia nie wpłyną dobrze na rynek. Jednak skala negatywnego oddziaływania, szczególnie biorąc pod uwagę dobrą sytuację makroekonomiczną kraju, nie powinna być duża. - Rynek oczywiście nie lubi podwyższania podatków. Da się jednak wyczuć realistyczne podejście do sprawy. Należy zrozumieć przesłanki kierujące działaniami rządu - powiedziała agencji Bloomberga Percy Weatherall, dyrektor zarządzający Jardine Matheson, dużego holdingu z Hongkongu.

Jak twierdzą specjaliści, Hongkong wciąż pozostanie ważnym światowym centrum finansowym, przyciągającym zagraniczne koncerny. Nawet po podwyżce podatki będą bowiem wciąż niższe niż w innych miastach tego typu, jak np. Singapur. - Nie sądzę, aby zmiany w systemie podatkowym w znaczący sposób odstraszyły międzynarodowy kapitał z Hongkongu. Ludzie inwestują tu, bo to po prostu dobre miejsce na biznes - twierdzi Lloyd Deverall, specjalista ds. podatków w KPMG.

Poczynania rządu podyktowane są założeniami minikonstytucji Hongkongu, która zakłada, że należy dążyć do maksymalnej redukcji dysproporcji w budżecie państwa. Tymczasem rząd przewiduje, że w kończącym się 31 marca roku obrotowym deficyt budżetowy wyniesie równowartość 9 mld USD, czyli 5,5% PKB. Poprzednio było to nieco ponad 8 mld USD. Zmniejszeniu deficytu mają również służyć redukcje w wydatkach, m.in. na świadczenia socjalne i administrację państwową.