W jakim stopniu małe i średnie firmy są gotowe na przystąpienie Polski do Unii Europejskiej?
Nasz sektor MSP jest bardzo zróżnicowany. Duża grupa przedsiębiorstw już działa na wspólnym rynku. Te praktycznie są już przygotowane do akcesji, data 1 maja 2004 r. nie ma więc dla nich dużego znaczenia. Podobnie jest z najmniejszymi firmami, tymi jednoosobowymi, nazywanymi mikroprzedsiębiorstwami, choć inny jest powód. Im międzynarodowa konkurencja nie grozi. Nie będzie przecież tak, że nagle osiedlowy fryzjer zacznie zmagać się z silną konkurencją ze strony np. fryzjerów z Lizbony. No i jest grupa przedsiębiorstw, które po rozszerzeniu UE znajdą się w zupełnie nowej sytuacji. Dziś nie są jeszcze na to gotowe. I na nie rząd powinien zwrócić szczególną uwagę.
Jednak za dotychczasowe działania rząd nie zbiera dobrych recenzji. Przedsiębiorcy krytykują go zwłaszcza za zmiany w przepisach. Sztandarowy przykład to ordynacja podatkowa.
Trzeba pamiętać, że jest kilka obszarów aktywności rządu w tej dziedzinie. Legislacja to tylko jeden z nich. Nie spodziewam się, żebym doczekał chwili, gdy nasi przedsiębiorcy zakrzykną nagle: o, jakie dobre prawo stanowicie! System prawny musi realizować różne interesy, wyważać je. Wspomniał pan o nowelizacji ordynacji. Wprowadzono w niej ponad 200 zmian. Ale w dyskusjach wszyscy skupiają się na tych najbardziej kontrowersyjnych, których jest zaledwie kilka. Jedna z nich to słynna już klauzula obejścia prawa. Trudno kwestionować merytoryczną potrzebę wprowadzenia tego przepisu. Ci, którzy nie kombinują na podatkach, nie mają się czego bać.
Tylko czy aparat skarbowy jest merytorycznie przygotowany do tego, żeby uniknąć podejrzeń o nadużywanie tej zasady?