Kevin Mitnick jest uznany za hakera wszech czasów. Był jedną z najintensywniej poszukiwanych osób w historii FBI. Wykradł kilka tysięcy plików z danymi i przynajmniej 20 tys. numerów kart kredytowych. Włamał się do komputera Dowództwa Obrony Powietrznej USA. Wdzierał się do central międzynarodowych korporacji. Miał dostęp do tajemnic handlowych wartych miliony dolarów. Ukradł dane dotyczące najnowszej generacji elektronicznych zabezpieczeń oraz supertajnych narzędzi używanych przez służby bezpieczeństwa. Był w stanie usunąć swoje dane z elektronicznych kartotek policyjnych. Po aresztowaniu groziła mu kara kilkuset lat pozbawienia wolności, mimo że nigdy nie oskarżono go o czerpanie korzyści finansowych z hakerstwa. Wyrokiem sądu zakazano mu jakiegokolwiek dostępu do komputera.

W tym tygodniu Mitnick przyjechał po raz pierwszy do Polski i m.in. czatował na onecie. Przyznał się, że w hakerstwie zadebiutował, mając 17 lat. Powiedział też, że istnieje coś takiego, jak etyka hakera. Polega ona na tym, że nie dąży się do osiągnięcia zysku czy ingerowania w biznes przedmiotu działania. Istota, to obejście systemów zabezpieczeń, poprzez manipulowanie technologią i ludźmi.

- Moje hakowanie było spowodowane wyzwaniami i pogonią za wiedzą - powiedział Mitnick. W swoim działaniu idol wielu "niepokornych entuzjastów sieci" wykorzystywał nie tylko środki techniczne. - Najskuteczniejszą metodą była socjotechnika, wykorzystująca podstęp, by podejść kogoś celem wyciągnięcia informacji lub spowodowania działania, które umożliwi mi dostęp do systemów lub sieci komputerowych. Socjotechnika jest sztuką wykorzystywania manipulacji i podstępu dla wpłynięcia na człowieka, aby spełnił nasze oczekiwania - dodał.