W lutym OFE otrzymały od ZUS w formie przelewów 480,48 mln zł (w styczniu było to 739,59 mln zł). Od początku reformy emerytalnej na konta funduszy wpłynęło już ponad 29,36 mld zł. Otrzymane pieniądze, po potrąceniu prowizji (średnio około 6% od otrzymanej kwoty), fundusze zainwestowały w różne papiery wartościowe, a częściowo pozostawiły gotówkę na lokatach bankowych. Dzięki dochodom z tych inwestycji wartość aktywów OFE powiększyła się o 2,99 mld zł, co daje ich całkowitą wartość na poziomie 32,36 mld zł.
Ze wspomnianej kwoty 24,89% (miesiąc wcześniej 25,62%) przypadło na akcje, a pozostałą część stanowiły papiery dłużne oraz lokaty bankowe. Od siedmiu miesięcy udział akcji w portfelach OFE oscyluje w okolicach 25-26%.
Po raz pierwszy w historii w lutym fundusze emerytalne więcej akcji sprzedały, niż dokupiły. Sprawa jest więc precedensowa i daje sporo do myślenia. Przyznam, że jestem troszkę zaskoczony takim obrotem sprawy. Gdyby ta sytuacja miała miejsce w grudniu, byłoby to dla mnie bardziej zrozumiałe - przyjąłbym, że mieliśmy do czynienia ze zwykłym "czyszczeniem okien", czyli wyprzedażą akcji, celem nie ujawniania ich w bilansie rocznym jako nietrafionych inwestycji. Ale sprzedaż akcji w lutym? Czyżby fundusze obawiały się, że bessa potrwa dłużej, niż się wcześniej spodziewały?
Bardzo ważnym wskaźnikiem, obrazującym zdolność OFE do kreowania koniunktury na rynku akcji, jest odsetek pieniędzy ulokowanych na lokatach bankowych. Do tej pory kilkakrotnie już zdarzyła się sytuacja, gdy wzrost udziału depozytów w aktywach powyżej 6% był zwiastunem wzrostu cen akcji na giełdzie. Podobnie spadek tego wskaźnika poniżej 4% był zwiastunem spadku cen walorów, po ich wcześniejszym wzroście.
Jeśli dodatkowo spojrzymy na wartość bezwzględną posiadanych depozytów bankowych, to zauważymy rosnącą krzywą z krótkimi przerwami na spadki. Gwałtowny wzrost wartości depozytów zbiegał się w czasie z dołkami koniunktury na rynku akcji.
Dodatkową informacją płynącą z tego wykresu jest to, że coraz mniejsze znaczenie dla koniunktury giełdowej mają bieżące przelewy z ZUS. Znacznie większe kwoty, niż te otrzymywane dwa razy w tygodniu od ZUS, mogą być w każdej chwili uruchomione z lokat bankowych. Tym samym powoli zaczyna maleć rola informacji o otrzymywanych w określonych dniach pieniędzy z ZUS.Nie ukrywam, że jeszcze niedawno sam z zapartym tchem śledziłem doniesienia o planowanych przelewach do OFE, gdyż wtedy informacja taka mogła mieć wpływ na poczynania funduszy oraz na działania inwestorów indywidualnych, chcących wyprzedzać postępowanie funduszy. Dziś zaczyna maleć wpływ tych pieniędzy na koniunkturę giełdową. Pora znaleźć nowy lepszy wskaźnik. Może tę funkcję będzie pełnić właśnie zmiana udziału depozytów w portfelu?