Patrząc na wykres niemieckiego DAX-a, trudno znaleźć argumenty, którymi można by poprawić nastroje posiadaczy tamtejszych akcji. Sesja po sesji indeks schodzi na coraz niższe poziomy, potwierdzając, że zapoczątkowanemu na początku 2000 r. rynkowi niedźwiedzia daleko jest do końca. Najbliższy poziom, który powinien zatrzymać obecną falę przeceny, znajduje się dopiero w okolicy 2000 pkt, czyli 75% poniżej historycznego szczytu. Zbiegają się tutaj dwa istotne wsparcia. Jedno to rysowana na wykresie liniowym dolna linia długoterminowego kanału spadkowego. Drugie wyznacza cała konsolidacja, trwająca od końca 1993 do połowy 1995 r. i rozciągająca się pomiędzy 1900 a 2300 pkt. Jej oddziaływanie na rynek powinno się już wkrótce uwidocznić, ale samo zatrzymanie spadków w tym przedziale nie będzie równoznaczne z ich końcem. Dopiero pokonanie przyśpieszonej, średnioterminowej linii bessy da sygnał do zakupów akcji. Bariera ta znajduje się na wysokości 2600 pkt, a znaczenia nadaje jej zlokalizowany na tym samym poziomie opór wyznaczany przez dołek z października 2002 r.
Także giełdy amerykańskie stoją przed groźbą dalszej przeceny. Tutaj do dołka z października 2002 r. nieubłaganie zmierza średnia przemysłowa Dow Jones. Przebicie tego wsparcia będzie oznaczało najniższy kurs od października 1997 r. i tym samym przedłuży spadki do około 6800 pkt.
W lepszej sytuacji jest indeks rynku technologicznego. Nasdaq Composite do dołka z października 2002 r. ma jeszcze trochę miejsca i dodatkowo cały czas broni się na wysokości wsparcia z połowy lutego. Spadek poniżej 1277 pkt wygeneruje jednak nowy sygnał kontynuacji spadków, wynikających ze średnioterminowej formacji głowy z ramionami. Wtedy zniżka powinna trwać do około 1200 pkt. Wsparcie na 1277 pkt ma jednak znikome znaczenie w obliczu bariery popytowej, jaką w okolicy 1250 pkt wyznacza 30--letnia linia hossy. Od średnioterminowego testu tego poziomu uzależniłbym dalsze losy bessy na rynku Nasdaq.