Sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi miała zająć się wczoraj informacją ministra rolnictwa oraz szefa resortu finansów o planowanych wydatkach rządu na dopłaty bezpośrednie dla rolników po przystąpieniu Polski do Unii. Nie doszło jednak do tego, gdyż na posiedzenia nie pojawił się minister finansów Grzegorz Kołodko. - Usiłujemy go zaprosić do nas już od pół roku i do tej pory wysiłki nasze spełzały na niczym - powiedział Wojciech Mojzesowicz, przewodniczący Komisji, wywołując w ten sposób gorącą dyskusję nad osobą wicepremiera Kołodki. Posłowie Sojuszu Lewicy Demokratycznej bronili wicepremiera argumentując, że ma on wiele zajęć i skoro przysłał na posiedzenie komisji swojego zastępcę, to ten będzie w stanie go godnie zastąpić. Zwłaszcza że musi się opierać na tych samych dokumentach, na których opierałby się sam minister.
Opozycja jednak nie ustępowała. Wreszcie padł wniosek zgłoszony przez Michała Kamińskiego z Prawa i Sprawiedliwości. - Wnioskuję, aby wezwać w specjalnej uchwale wicepremiera Kołodkę do stawienia się na posiedzeniu komisji. Wicepremier w sposób jawny ignoruje parlament - powiedział poseł Kamiński. Na to nie chciał się jednak zgodzić przewodniczący Mojzesowicz. - Można głosować tego typu uchwałę, ale proponuję, aby słowo wezwać zastąpić słowem prosić - powiedział W. Mojzesowicz. Dyskusja trwała nadal, aż wreszcie przewodniczący komisji urwał ją bez podjęcia jakiejkolwiek uchwały, przechodząc do pierwszego punktu porządku obrad. Na sali siedzieli bowiem przedstawiciele rolników protestujących na drogach całego kraju, którzy mieli wygłosić krótkie oświadczenia. Ten punkt obrad miał trwać jedynie kilkanaście minut. Niestety, przerodził się w kolejną dyskusję, tym razem nad sytuacją ekonomiczną rolnictwa. W ten sposób do przedstawienia informacji o planowanych nakładach na dopłaty bezpośrednie w ogóle nie doszło.
Jaka jest szansa, że minister finansów pojawi się na posiedzeniu komisji? - Nie wiem, czy w najbliższym czasie wicepremier Kołodko pojawi się na obradach Komisji Rolnictwa - powiedział nam Jarosław Skowroński, rzecznik resortu finansów.
Przypomnijmy, że miesiąc temu ówczesny minister rolnictwa Jarosław Kalinowski mówił, że aby rolnicy mogli dostać maksymalną wysokość dopłat bezpośrednich, potrzeba 2 mld zł. Tymczasem minister finansów Grzegorz Kołodko deklarował niedawno, że znajdzie na ten cel maksymalnie półtora miliarda złotych.