Ustawa przygotowywana przez Ministerstwo Sprawiedliwości ma zmusić spółki do uwzględniania w obciążeniach emerytalnych inflacji i zjawiska starzenia się ludności - poinformował Christoph Ernst, odpowiedzialny za przygotowanie projektu przepisów. Obecnie obowiązujące prawo zachęca spółki do przedstawiania zobowiązań emerytalnych na podstawie bieżących kosztów.

Niemiecki rząd chce zwiększyć przejrzystość finansów spółek, gdyż agencje ratingowe ostatnio wyjątkowo starannie sprawdzają kondycję programów emerytalnych "zdewastowanych" przez trzyletnią bessę. W lutym Standard & Poor`s obniżył o dwie noty ocenę wiarygodności kredytowej największego niemieckiego producenta stali ThyssenKrupp. Rating spółki jest teraz poniżej poziomu inwestycyjnego, właśnie ze względu na wątpliwości co do stanu jej programu emerytalnego. W dniu opublikowania tej decyzji papiery firmy staniały o 7,6%. Linde, największy w Niemczech producent gazów przemysłowych i największa europejska poczta Deutsche Post, znalazły się wśród 12 europejskich spółek, którym S&P zagroził obniżeniem ratingów w związku z obciążeniami emerytalnymi.

Rezerwy emerytalne niemieckich przedsiębiorstw wynoszą łącznie 330 mld euro - wynika z obliczeń firmy konsultingowej Towers Perrin. Natomiast brakuje im ok. 400 mld euro na pełne sfinansowanie zobowiązań emerytalnych. Na świecie aktywa funduszy emerytalnych stopniały o 1,4 bln USD tylko w ub.r., a bessa trwa już trzy lata.

Jeśli proponowana ustawa wejdzie w życie od przyszłego roku, niemieckie spółki będą musiały przedstawiać realistyczne szacunki przyszłych zobowiązań emerytalnych, co będzie zresztą zgodne z międzynarodowymi standardami rachunkowości. Wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej mają przyjąć te standardy od 2005 r.