Trudność z oceną polega także na tym, że nie można wskazać racjonalnych przesłanek do tak diametralnej zmiany nastawienia inwestorów. Ani wojna z Irakiem jeszcze się nie rozpoczęła, ani nie pojawiły się dobre dane ekonomiczne czy wiadomości ze spółek. Z dnia na dzień nie poprawiły się też perspektywy gospodarcze. To uzasadnia przypuszczenie o emocjonalnym podłożu czwartkowego wzrostu, będącego odpowiedzią na równie silną przecenę z poprzednich dni. Na najważniejszych światowych parkietach od początku roku trwa kolejna fala bessy i jedna, czy dwie, choćby najbardziej imponujące, zwyżki nie są w stanie jej zakończyć. Jednak mogą się stać podstawą do wykonania ruchu korekcyjnego całego dwumiesięcznego ruchu w dół.
Nasdaq w strefie
1254-1349 pkt
Najbardziej zacięta batalia o kierunek średniookresowego trendu trwa na amerykańskim rynku technologicznym. Nasdaq od ponad miesiąca przebywa w obszarze 1254-1349 pkt, wyznaczanym z jednej strony przez lukę hossy z 17 października ub.r., a z drugiej przez linię szyi, tworzonej od listopada do końca stycznia formacji głowy z ramionami. Do tej pory nie dostaliśmy sygnału, negującego taką figurę i dlatego trzeba się liczyć z wypełnieniem zasięgu spadków, wynikających z jej wysokości. Oznaczałoby to dotarcie przynamniej do 1150 pkt. Jasne jest w tej sytuacji, że drogę do takiej przeceny otworzy zamknięcie poniżej 1254 pkt. Drugą możliwością jest wybicie się indeksu ponad 1361 pkt. Oznaczałoby to anulowanie formacji głowy z ramionami i w konsekwencji wzrost do 1444 pkt, związanego z wysokością trwającego ruchu bocznego. Ze względu na spadkowy kierunek tegorocznego trendu bardziej prawdopodobne jest zatrzymanie kupujących na poziomie 1361 pkt.
S&P500