Przez znaczną część część wczorajsza sesja przebiegała w spokojnym nastroju. Zmienność kursu była niewielka, a obroty znikome. W końcówce zaobserwować można było jednak niewielkie oznaki paniki i kurs kontraktów ostatecznie zniżkował około 2%. Uwaga inwestorów skupiała się na oczekiwaniu na zakończenie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Ocenia się jednak, że szanse na pokojowe rozwiązanie konfliktu są niewielkie, a wybuch wojny może nastąpić już w tym tygodniu. W takich okolicznościach prognozowanie zachowania indeksów giełdowych może okazać się trudne. Sam moment wybuchu konfliktu powinien negatywnie odbić się na rynku, aczkolwiek ryzyko to już w znacznym stopniu uwzględnione jest w cenach. Dlatego też prawdopodobne jest ukształtowanie się lokalnego minimum kilka sesji po rozpoczęciu działań wojennych. W perspektywie długoterminowej akcja zbrojna niekorzystnie wpłynie na rynki, gdyż wprowadzi dodatkowe czynniki ryzyka - wyraźnie wzrośnie prawdopodobieństwo ataków terrorystycznych, które będą zaskakiwały zarówno momentem wystąpienia, jak i sposobem ich przeprowadzenia. Utrwalenie dłuższej tendencji wzrostowej w takich warunkach będzie naprawdę trudne.

Z rodzimego otoczenia najważniejszym wydarzeniem nadchodzącego tygodnia będzie środowa debata nad reformą finansów publicznych - deklaracje premiera i ministra finansów o ewentualnej dymisji w przypadku braku akceptacji rządowych propozycji stanowią kolejny czynnik ryzyka.

Technicznie wczorajsza sesja nie przyniosła jeszcze większych zmian - kurs kontraktów pozostaje w trendzie bocznym (przedział 1065-1140 pkt). Niemniej jednak wyprzedaż z końcówki sesji pokazała, że strona podażowa posiada dosyć duży potencjał.