Pierwsze sukcesy kampanii wojennej koalicji amerykańskiej na terytorium Iraku potwierdzają optymistyczne założenie inwestorów, że konflikt nie wymknie się spod kontroli i nie dojdzie do jego eskalacji w regionie bliskowschodnim. Największe pokłady optymizmu widać w Stanach Zjednoczonych. Indeksy tamtejszych giełd systematycznie pną się do góry. Ostatnio zgodnie pokonały długoterminowe średnie kroczące, otwierając sobie spore pole do kontynuacji zwyżki.

Europejski DJ Stoxx 50 również zwyżkował. W tym jednak przypadku dalsze wzrosty nie są już tak oczywiste, ponieważ indeks zatrzymał się pod istotną strefą oporu, znajdującą się na poziomie 2300-2350 pkt. Wyznacza ją długoterminowa średnia krocząca i linia trendu spadkowego zapoczątkowanego jeszcze w maju 2002 roku. Najgorzej jest wciąż w Japonii. Nikkei 225 w dalszym ciągu nie powrócił powyżej poziomu 8300 pkt i z tego powodu podaż na rynku japońskim powinna wciąż dominować.

Dynamiczne wzrosty na ostatnich sesjach pobudzają wyobraźnię wielu inwestorów. Oczekują oni nowej hossy na rynku akcji. Niestety, nawet błyskawiczne zwycięstwo koalicji sprzymierzonych nie wydaje się wystarczającym argumentem, aby oczekiwać nastania rynku byka. Na zwycięstwie nad Irakiem skorzysta niewiele korporacji. Wyniki finansowe wielu sektorów muszą stanowić pożywkę dla wzrostów. A tutaj nie jest zbyt dobrze. Uwadze inwestorów najwyraźniej umknęły najnowsze informacje agencji analitycznej First Call na temat wstępnych oświadczeń (pre-announcements) spółek amerykańskich o zyskach w I kwartale tego roku. Iloraz oświadczeń negatywnych (zakładających uzyskanie niższego zysku od oczekiwanego przez inwestorów) do pozytywnych (zakładających pobicie szacunków inwestorów) wynosi 2,6 pkt. Jest to najwyższy poziom od czasu recesji 2001 roku. W I kwartale 2002 roku relacja ta wynosiła 1,7 pkt, a w IV kwartale 2002 r. 1,6 pkt.

Do tego dochodzi piątkowa informacja o stopie inflacji, która wskutek podwyżek cen energii oraz paliwa wzrosła o 0,6 pkt proc., najwięcej od stycznia 2001 roku.