London Stock Exchange (LSE), największa europejska giełda pod względem kapitalizacji obecnych na niej spółek, domaga się, by rząd zlikwidował podatek od transakcji na rynku akcji, który pobierany jest przy wygasaniu kontraktów terminowych lub opcji oraz jednostek funduszy notowanych na rynku. Kontrakty terminowe (futures) to zgoda na kupno lub sprzedaż aktywów w przyszłości w wyznaczonym terminie i po określonej cenie. Opcje dają ich posiadaczowi prawo, ale nie zobowiązują go do przeprowadzenia takich transakcji.
- Trudno jest zwiększać konkurencyjność brytyjskiego rynku, gdy podatki mają tak niekorzystny wpływ na, między innymi, nowe produkty rynku wtórnego - powiedział prezes LSE Don Cruickshank. Transakcje akcjami notowanymi na brytyjskiej giełdzie obłożone są podatkiem w wysokości 0,5% wartości operacji. Są zatem o wiele wyższe niż 0,015% obowiązujące we Francji. W Niemczech takich podatków w ogóle nie ma.
Kursy akcji bardziej zmieniają się w czasie wygasania kontraktów terminowych na indeksy i opcji akcyjnych, gdyż inwestorzy dostosowują do nich posiadane papiery bazowe. Tak zwane "podwójne czarowanie" odbywa się w Wielkiej Brytanii cztery razy do roku od godz. 10.10 do 10.30. Jednym z takich terminów wygasania futures i opcji był 20 września. Indeks FTSE wzrósł wtedy aż o 6,6% przy rekordowych obrotach, na które złożyło się ponad 40 tysięcy automatycznych transakcji przeprowadzonych w tym okresie 20 minut.
- Teraz bardziej niż kiedykolwiek potrzebne jest pilne działanie w sprawie podatku od transakcji, który jest poważnym hamulcem zarówno naszej giełdy, jak i całej gospodarki - stwierdził prezes Cruickshank. Giełda poinformowała, że w styczniu liczba transakcji jednostkami funduszy notowanymi na giełdzie w Londynie, obejmującymi branże lub indeksy, wzrosła o 70% w porównaniu z takim samym okresem ub.r. Podobną tendencję odnotowano też na innych europejskich giełdach.