Sprawa Tyson Foods śledzona była w USA z ogromnym zainteresowaniem. Po raz pierwszy akt oskarżenia przedstawiono wielkiej amerykańskiej korporacji, zarzucając jej zmowę przestępczą w celu masowego "importu" taniej siły roboczej zza południowej granicy. Meksykanie pracowali przy produkcji oraz pakowaniu mięsa i byli wynagradzani zgodnie z amerykańskim prawem, ale - według prokuratury - zadowalali się mniejszymi świadczeniami.

Czteroletnie śledztwo (1997- -2001) prowadzone przez władze federalne z udziałem tajnych agentów, udających nielegalnych imigrantów, zakończyło się fiaskiem. Ławie przysięgłych obrady nad werdyktem zajęły zaledwie dzień. Podczas procesu przedstawiono taśmy z nagraniami zarejestrowanymi przez agentów podczas rozmów z menedżerami, ale nie przekonały one sądu. Władze Tyson Foods wyraziły żal, że musiało dojść do rozprawy.

Nie wszyscy dyrektorzy spółki wytrzymali nerwowo do końca. Jeden z oskarżonych popełnił prawie rok temu samobójstwo, a dwóch innych zdecydowało się na współpracę z prokuraturą. Po przyznaniu się do winy zostali zwolnieni z pracy, a Tyson Foods konsekwentnie utrzymywał, że pomysł z przemytem był ich prywatną inicjatywą. Większość punktów aktu oskarżenia oddalono jeszcze przed rozpoczęciem obrad przez ławę przysięgłych.