Na Wall Street powrócił optymizm i wiara w szybkie zakończenie wojny w Iraku. Główne indeksy, które na fali rozczarowania brakiem wyraźnych sukcesów armii amerykańskiej spadały, znosząc prawie połowę wcześniejszej zwyżki, teraz ponownie rosną. Inwestorzy, całkowicie ignorując wszystkie złe dane napływające na rynek, kupują akcje w oczekiwaniu na szybkie oblężenie Bagdadu, a co się z tym wiąże, szybkie zwycięstwo.

Zakończona w ostatni wtorek korekta głównych indeksów oznacza wejście rynku w drugą falę wzrostów. Falę, która ma szansę wynieść DJIA w okolice 8900 pkt (szczyt z listopada ub.r.). Ale nie wyżej. Opór ten jest bowiem na tyle silny, że bardzo wątpliwe wydaje się jego przełamanie. Nawet gdyby rynki dalej ignorowały wszystkie negatywne wieści napływające czy to z gospodarki, czy też ze spółek. Trzeba bowiem pamiętać, że z reguły, po tak poważnej korekcie, dalsze wzrosty charakteryzują się dużo mniejszą dynamiką. Stąd też, tak jak w pierwszej fazie, DJIA zyskał 1000 pkt w ciągu 8 sesji, tak teraz kolejne 1000 pkt, jakie pozostało do listopadowego szczytu, będzie pokonywane przynajmniej dwa razy dłużej. Najwcześniej więc poziomy te mogą być testowane na przełomie kwietnia i maja.

Z analogiczną sytuacją mamy do czynienia na wykresie indeksu Nasdaq Composite. Tu również byki odzyskały panowanie nad rynkiem, na poziomie 50-proc. zniesienia Fibonacciego. Jedyna różnica polega na tym, że na drodze do listopadowych maksimów znajdują się dwa silne opory: luka bessy z 17 stycznia br. (1401-1423 pkt) oraz lokalny szczyt utworzony 3 dni wcześniej (1461 pkt). Co prawda nie sądzę, żeby zdołały one powstrzymać kupujących, ale na pewno wpłyną na zmniejszenie dynamiki zwyżki.

Oczekiwania wzrostów w ciągu najbliższych 3-4 tygodni znajdują potwierdzenie w zachowaniu dolara, który ostatnio jest dość mocno skorelowany z giełdami. Amerykańska waluta zaczęła umacniać się do euro, wraz z rozpoczęciem wojennej hossy. Proces ten przybrał postać korekty ABC. Zakładając więc, że A=C, to dolar powinien "zejść" przynajmniej do 1,03. Tak więc, na razie byki mogą spać spokojnie.