W piątek o sytuacji na rynkach surowców decydowały nadal doniesienia z Iraku. Zdobycie przez oddziały amerykańskie lotniska w Bagdadzie i przygotowania do ataku na miasto wzmocniły nadzieje na szybkie zakończenie walk. Uczestnicy rynku naftowego uznali, że wkrótce po ustaniu działań wojennych będzie można wznowić eksport irackiej ropy. Niektórzy specjaliści przestrzegają jednak przed nadmiernym optymizmem, wskazując na zły stan techniczny tamtejszych urządzeń wydobywczych. Nie ma też wciąż pewności, jak długo potrwają walki. Zdobycie Bagdadu może okazać się bardzo trudne, a dodatkowe niebezpieczeństwo stwarza perspektywa samobójczych ataków terrorystycznych oraz wojny partyzanckiej. Pomimo tych zastrzeżeń ceny ropy spadły w piątek do najniższego poziomu od dwóch tygodni. Dodatkowym czynnikiem sprzyjającym tej tendencji było wznowienie przez ChevronTexaco wydobycia w Nigerii po przerwie spowodowanej zamieszkami etnicznymi. W Londynie za baryłkę ropy Brent z dostawą w maju płacono w piątek po południu 24,60 USD, wobec 25,50 USD w końcu sesji czwartkowej.
Nadzieje na szybkie zakończenie wojny zmniejszyły atrakcyjność złota, powodując spadek jego ceny do najniższego poziomu od czterech miesięcy. Został on jednak zahamowany i w Londynie kruszec ten kosztował po południu 325,35 USD za uncję, wobec 325,25 USD w czwartek.
Tymczasem notowania miedzi zaczęły odrabiać czwartkowe straty. Liczono bowiem na poprawę koniunktury i zwiększony popyt na ten surowiec po zakończeniu wojny. Miedź w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała w Londynie 1597 USD za tonę, wobec 1575 USD w końcu poprzedniego tygodnia.