Ropa naftowa nieco wczoraj zdrożała, co było spowodowane przekonaniem, że OPEC za dwa tygodnie zdecyduje o zmniejszeniu produkcji, aby podtrzymać ceny, które spadły w ciągu miesiąca o 28%. Arabia Saudyjska i inne kraje członkowskie Organizacji Państw Eksporterów Ropy Naftowej w ub. miesiącu przekraczały dzienne limity wydobycia o 1,57 mln baryłek, aby po rozpoczęciu wojny w Iraku nie dopuścić do jakichkolwiek braków tego surowca na rynku. Braków rzeczywiście nie było, nie doszło do zakłóceń dostaw z Bliskiego Wschodu, na rynku pojawiła się nadpodaż. Taka sytuacja będzie zapewne utrwalała się w drugim kwartale, gdyż zazwyczaj spada w tym okresie zużycie ropy. Na północnej półkuli zmniejsza się bowiem wyraźnie popyt na olej opałowy po zakończeniu sezonu grzewczego, a jeszcze nie rośnie popyt na benzynę związany z rozpoczęciem na dobre sezonu urlopowego. Po południu na londyńskiej giełdzie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w maju kosztowała 24,78 USD, a więc o 18 centów więcej niż na wtorkowym zamknięciu.

Ponownie staniała wczoraj miedź, gdyż nadzieje na wzrost popytu w Chinach zdominowały obawy o koniunkturę gospodarczą w Stanach Zjednoczonych i innych najbardziej uprzemysłowionych krajach. Produkcja przemysłowa w Chinach wzrosła w pierwszym kwartale o 17%, a już od ubiegłego tamtejsze fabryki zużywają więcej miedzi niż amerykańskie. Ale same Chiny nie pociągną światowej koniunktury. Tona miedzi kosztowała wczoraj w Londynie 1594 USD wobec 1600 USD dzień wcześniej.

Ceny złota wczoraj wzrosły, głównie w wyniku kolejnego osłabienia kursu dolara wobec euro. Na londyńskiej giełdzie uncja złota kosztowała po południu 322,9 USD.