O tym, jaki jest stan finansów publicznych, rozmawiali w piątek eksperci zaproszeni przez Business Centre Club. Według raportu BCC, opracowanego wspólnie z Fundacją CASE, kluczem do reformy jest odsztywnienie wydatków budżetu. Bez tego przyszłoroczny deficyt może wzrosnąć do 6% PKB. Prof. Andrzej Wernik z Instytutu Finansów ocenia, że ten wzrost mógłby być jeszcze większy i wynieść nawet 8% PKB. Jak powiedział, w takim przypadku wejście do Europejskiej Unii Monetarnej może się opóźnić nawet o 20 lat, co wynikać będzie z niedotrzymania kryteriów z Maastricht. Wynikałoby to nie tylko z wielkości samego deficytu, ale także poziomu długu publicznego.
Według Wojciecha Kwaśniaka, to brak prywatyzacji powoduje powiększanie się długu. Poza tym uderza w sektor przedsiębiorstw. I to na dwa sposoby. Pierwszy to nierówna konkurencja Skarbu Państwa z firmami w wyścigu o pieniądze banków. - Na zwiększenie emisji papierów SP banki zareagowały w sposób naturalny. Mając do wyboru niepewne inwestycje w sektorze przedsiębiorstw i stosunkowo bezpieczne lokowanie pieniędzy w papiery dłużne Skarbu Państwa, wybrały to drugie - mówił W. Kwaśniak.
Brak prywatyzacji szkodzi też giełdzie. Bez nowych ofert spada płynność tego rynku. Zdaniem W. Kwaśniaka to jest jedna z przyczyn coraz bardziej ograniczonego dostępu funduszy emerytalnych do rynku akcji. - Wyjściem może być zwiększenie limitów inwestycji za granicą. Tyle że dla nas oznaczałoby to, że OFE będą finansowały rozwój zagranicznych przedsiębiorstw - uważa W. Kwaśniak.
Jak dotąd Skarb Państwa pozyskał w tym roku z prywatyzacji ok. 0,5 mld zł. To niecałe 7% rocznego planu. Jednocześnie po pierwszych dwóch miesiącach plan emisji bonów skarbowych zrealizowano już w 47%.
Jednocześnie rząd zastanawia się, jak pozyskać na inwestycje infrastrukturalne pieniądze gromadzone w II filarze na przyszłe emerytury. Nie opracowano jeszcze instrumentów, jakie mogłyby kupować w tym celu fundusze. Jednak o takich zamiarach wspominają w swoich programach gospodarczych ministrowie finansów i gospodarki.