Tak nagły przypływ optymizmu był spowodowany informacją o wkroczeniu amerykańskich wojsk do Bagdadu. Później okazało się jednak, iż rynek zbyt optymistycznie ocenił sytuację, a wzrosty nie były kontynuowane na kolejnych sesjach. Ponieważ jednak najważniejsze wsparcie w postaci utworzonej w poniedziałek luki hossy nie zostało do tej pory przełamane, można mieć nadzieję na kontynuowanie wzrostów w najbliższym czasie.
Mało miejsca na wzrost
Pomimo załamania formacji odwróconej głowy i ramion, o której pisałem dwa tygodnie temu, na wykresie WIG20 można wykreślić kolejną taką formację o nieco inaczej położonej linii szyi. Opór ten znajduje się na wysokości 1131 pkt, a wysokość figury wynosi 70 pkt. Zatem zasięg ewentualnych wzrostów to okolice 1200 punktów. Wcześniej jednak znajduje się długoterminowa, biorąca początek jeszcze w styczniu 2002 roku, linia trendu spadkowego. Obecnie przebiega ona na poziomie 1179 pkt i sądzę, że może stanowić wystarczająco silną barierę przed dalszymi wzrostami.
Ostatnie spadki zatrzymały się w połowie luki hossy, w okolicach 1141 pkt. Spodziewam się wkrótce ponownego testu poniedziałkowego szczytu, który pokaże nam, w jakiej kondycji jest rynek. Ostatnie sesje mijającego tygodnia nie napawają optymizmem, więc należy się liczyć z ryzykiem utworzenia podwójnego szczytu na 1167 pkt. Nawet jeśli poprzedni szczyt z 7 kwietnia zostanie pokonany, zasięg wzrostów nie jest imponujący i, moim zdaniem, w najbardziej optymistycznym przypadku dojdziemy jedynie w okolice 1180-1200 pkt.
Indeks cenowy bez korekty