Strata netto Philipsa wyniosła 69 mln euro wobec 9 mln euro zysku w I kw. ub.r. Przychody ze sprzedaży wyniosły 6,5 mld euro i były mniejsze o 14%, m.in. w wyniku spadku kursu dolara wobec euro aż o jedną czwartą. Od dwóch lat Philips przenosi produkcję do krajów o niższych kosztach pracy, tnie wydatki, a liczbę zatrudnionych zmniejszył w tym okresie o 25%. Ma to w tym roku przywrócić rentowność spółce po dwóch latach rekordowych strat.
Ta oszczędnościowa strategia już owocuje. Najważniejszy w tej firmie dział elektroniki konsumpcyjnej miał 73 mln euro zysku operacyjnego wobec 51 mln euro przed rokiem mimo spadku sprzedaży o 14%.
Najtrudniejsza sytuacja utrzymywała się w dziale półprzewodników, gdzie strata operacyjna wzrosła ze 108 do 178 mld euro. Philips przeznaczył też 52 mln euro na odpisy od aktywów w USA, a konkretnie na koszty likwidowania fabryk w stanach Nowy Meksyk i Teksas. Spółka zapowiada, że w IV kw. i ten dział będzie rentowny.
Akcje Philipsa zdrożały wczoraj o 3,5%, a od początku roku ich kurs spadł o 3,4%, wobec 14% straty głównego indeksu amsterdamskiej giełdy.