Ostatnie dwa miesiące konsolidacji notowań na GPW zakończone zostały wybiciem indeksów powyżej ważnych stref oporu. 4 kwietnia WIG20 dał sygnał zmiany krótkookresowej tendencji na wzrostową. Tym samym otrzymaliśmy najsilniejszą od kilkunastu tygodni techniczną wskazówkę. Prawie dwa tygodnie po tym zdarzeniu znajdujemy się jednak w punkcie wyjścia. Poziom głównych indeksów nie odbiega znacząco od tego, przy którym następowało wybicie. Jak zatem interpretować zachowanie rynku? Czy jest to typowy ruch powrotny czy też mamy do czynienia z fałszywym wybiciem? Ciekawych wniosków dostarcza analiza cenowego indeksu GPW. Tendencja wzrostowa widoczna na wykresie tego indeksu sugeruje, że rynek ma ochotę rosnąć.
Do zupełnie odmiennych wniosków skłania analiza wykresów największych spółek. Zarówno w przypadku Pekao, PKN jak i Telekomunikacji istnieje ryzyko przełamania ważnych poziomów wsparcia, co byłoby równoznaczne z początkiem kilkunastoprocentowych spadków.
Z fundamentalnego punktu widzenia również nie ma raczej powodów do optymizmu. Nie wydaje się bowiem, aby kwartalne wyniki największych spółek mogły pozytywnie zaskoczyć.
Wątpliwości co do kierunku rozwoju wydarzeń na GPW jest aż nadto. Być może odpowiedź dadzą rynki amerykańskie. A tutaj pragnąłbym zwrócić uwagę na pewien techniczny fakt. Otóż od początku bessy, a więc od października 2000 r., indeksowi S&P 500 ani razu nie udało się wydostać powyżej 50-tygodniowej średniej kroczącej. Obecnie wskaźnikowi brakuje jeszcze do omawianej średniej zaledwie kilku procent.
Zwróć uwagę: