"Raport z przeglądu cen transferowych" autorstwa Deloitte&Touche miał ostatecznie wyjaśnić kwestie transferu zysków ze spółki. Audytor w podsumowaniu napisał: "(...) nie zidentyfikowaliśmy żadnych istotnych transakcji pomiędzy Stomilem a podmiotami powiązanymi, należącymi do Grupy Michelin, które w kontekście oceny zgodności z zasadą ceny rynkowej były/są niekorzystne dla Stomilu".

Kilka dni po publikacji francuski koncern ogłosił wezwanie na akcje Stomilu Olsztyn. Pojawiły się jednak wątpliwości dotyczące wiarygodności i rzetelności raportu Deloitte&Touche. PARKIET doszukał się istotnych różnic między raportem audytora a raportami rocznymi spółki. Dotyczą one m.in. kwot wydanych przez Stomil na zakupy od spółek powiązanych. Rozbieżności dotyczą również sprzedaży Stomilu dla spółek z grupy Michelin oraz prowizji eksportowej w 1996 r.

W ubiegłym tygodniu poprosiliśmy oba podmioty o komentarz dotyczący różnic. Usłyszeliśmy wówczas, że jedynym forum uprawnionym do ich wyjaśnienia jest rada nadzorcza spółki. Z naszych informacji wynika, że kwestie te były dyskutowane na ostatnim posiedzeniu rady, które odbyło się w środę. W spotkaniu uczestniczyli także przedstawiciele Deloitte&Touche. - Na posiedzeniu nasi przedstawiciele wypowiadali się na temat wątpliwości, jakie do raportu zgłosili akcjonariusze mniejszościowi. Ich zastrzeżenia, dotyczą w wielu punktach kwestii interpretacji niektórych danych, dlatego nie wiem, czy do końca udało nam się rozwiać ich wątpliwości - stwierdziła Ewa Rzeczkowska, rzecznik prasowy Deloitte&Touche. Dodała jednocześnie, że na wszystkie pytania PARKIETU może odpowiedzieć dopiero po zakończeniu wezwania. - Stanowisko rady nadzorczej jest takie, by nie komentować wyników ostatniego posiedzenia, dopóki nie zakończy się wezwanie - stwierdził Witold Jurcewicz, sekretarz rady nadzorczej Stomilu Olsztyn.

- Komentarz

Sprawa różnic w raportach pozostaje nie wyjaśniona. Wszyscy nabrali wody w usta do momentu zakończenia wezwania, po którym Stomil najprawdopodobniej zniknie z giełdy. Wówczas akcjonariuszom mniejszościowym, którzy zapewne pozbędą się akcji, a już tym bardziej Michelinowi, nie będzie zależało na wyjaśnieniu rzetelności sporządzenia audytu i raportów rocznych producenta opon.