- Firmy kooperujące ze spółkami węglowymi, które w lutym tego roku weszły w skład Kompanii Węglowej, na pewno nie odzyskają całości swoich należności - powiedział wiceminister gospodarki i pracy Marek Kossowski. - Firmy te muszą się z tym pogodzić. Skarb Państwa też ponosi koszty oddłużenia sektora górniczego. Gdyby nie było górnictwa, nie byłoby tych firm. Ratowanie branży daje im więc szansę dalszego funkcjonowania - dodał wiceminister.
Kooperanci branży obawiają się, że zbankrutują, jeśli kopalnie nie spłacą swoich długów. Obawy wynikają ze sposobu przekazania 23 kopalń z pięciu spółek węglowych do Kompanii Węglowej. Kompania będzie odpowiadać za blisko 20-miliardowe długi spółek jedynie do wysokości przejętego majątku, którego wartość wynosi ok. 4 mld zł. Oznacza to, że kooperanci kopalń, m.in. firmy zaplecza górniczego i drobni wierzyciele, praktycznie nie mają szans na odzyskanie swoich pieniędzy. Mówi się o możliwości upadłości kilkuset zakładów.
Według wyliczeń Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach i współpracujących z nią firm, zobowiązania górnictwa wobec zaplecza wynosiły na koniec marca ok. 530 mln zł. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku było to 1,4 mld zł, ale przed zmianami w branży kopalnie zapłaciły część długów.