Dość wysoka biała świeca utworzona w trakcie poniedziałkowych notowań niezbyt trafnie oddaje to, co działo się na rynku. Nie licząc pierwszych 30 minut sesji przez resztę dnia WIG20 podążał w bok, w przedziale 1114-1122 pkt. Z tego powodu wciąż nierozstrzygnięty pozostaje test kilkutygodniowej linii trendu wzrostowego, biegnącej po dołkach z marca i kwietnia. Od trzech sesji zamknięcia wypadają w sąsiedztwie tej prostej.
Można więc przypuszczać, że bardziej zdecydowane oddalenie się od niej będzie wskazywać kierunek rynkowi na kolejne dni. Zamknięcie ponad 1128 pkt oddalałoby zagrożenie przełamaniem wsparcia i stwarzało możliwość dotarcia do 1140 pkt. Na tej wysokości zapadłaby decyzja, czy indeks zaatakuje kwietniowe maksimum. Spadek poniżej 1104 pkt w zasadzie przesądzać będzie o niekorzystnym dla posiadaczy akcji rozwoju zdarzeń. Wtedy trzeba obawiać się nie tylko o to, czy wytrzyma najbliższe wsparcie przy 1092 pkt. Realne stałoby się przełamane tegorocznego minimum przy 1071 pkt, co groziłoby utrwaleniem spadku i w dalszej perspektywie osiągnięciem przez WIG20 wartości trzycyfrowej. W świetle kwietniowych notowań największych spółek, szczególnie banków, taka perspektywa nie musi być wcale bardzo odległa.
Wskazują na to konsekwentnie zmierzający do dołka z jesieni 2001 r. indeks cenowy sektora bankowego (ma to miejsce po przełamaniu na początku roku 8-letniej linii trendu rosnącego), a także bliski wybicia poniżej lutowego minimum WIG-Banki. Kluczowe będzie zachowanie kursu Pekao którego, nie licząc spadku wynikającego z utraty prawa do dywidendy za 2002 r., w zasadzie nie dotknęła jeszcze przecena. Ma on jednak trudności z mocniejszym odbiciem od bariery 85 zł, co niedobrze wróży na następne dni. Kształt poniedziałkowej świecy, z długim górnym cieniem, stanowi ostrzeżenie przed powtórnym testem tego ważnego wsparcia. Teraz byłby on udany dla podaży. Gdyby rzeczywiście do tego doszło mogłoby to być istotną wskazówką dla pozostałych walorów z WIG20.