Reklama

Hausner uważa, że euro nie może być fetyszem

WARSZAWA (Reuters) - Minister Gospodarki Pracy i Polityki Społecznej Jerzy Hausner uważa, że pobudzenie wzrostu gospodarczego jest ważniejsze niż dążenie do jak najszybszego przyjęcie euro. O, to by Polska jak najszybciej znalazła się w Unii Monetarnej zabiega wicepremier i minister finansów Grzegorz Kołodko. Proponuje on 2007 rok, jako termin przyjęcia wspólnej waluty.

Publikacja: 06.05.2003 18:40

Hausner stwierdził natomiast, że nie czyniłby "fetyszu" z wejścia do Europejskiej Unii Monetarnej. Tym samym coraz wyraźniejsze stają się różnice pomiędzy ministrami rządu Leszka Millera.

Podczas wtrokowej konferencji z ekonomistami Hausner powiedział również, że jest jeszcze miejsce na poluzowanie polityki fiskalnej. Jego zdaniem Polsce potrzebne są impulsy popytowe, które pobudzą gospodarkę, po to by mogła się rozwijać w pięcioprocentowym tempie.

"Jest jeszcze miejsce do poluzowania polityki fiskalnej, szczególnie jeśli w ramach długu nie będziemy wpisywać środków OFE" - powiedział we wtorek na spotkaniu z ekonomistami Hausner.

"By uzyskać wzrost PKB rzędu pięciu procent konieczny jest impuls popytowy w wysokości siedmiu miliardów złotych, czyli jeden punkt procentowy PKB" - dodał.

Wyjaśnił, że impuls popytowy wywoła obniżenie podatku CIT do 19 procent oraz zwiększenie kwoty wolnej od podatku dla osób fizycznych do 4.000 złotych z 2.800 złotych obecnie.

Reklama
Reklama

"Oczywiście taki impuls stworzy ubytek budżetowy, ale wzrost dochodów z podatku VAT i akcyzy powinien ten ubytek zrównoważyć. Jest to oczywiście ryzyko, ale chciałbym też wprowadzić pakiet stabilizacyjny i zamrozić w 2004 roku świadczenia emerytalno-rentowe i świadczenia budżetowe" - dodał Hausner. Jego zdaniem przyjęcie tego elementu obniża ryzyko całej operacji.

Jego zdaniem tempo wzrostu gospodarczego w tym roku na poziomie około trzech procent Produktu Krajowego Brutto (PKB) jest założeniem w miarę optymistycznym, chociaż w budżecie na ten rok założono, że gospodarka będzie się rozwijać w tempie 3,5 procent.

"Średnioroczny wzrost PKB rzędu trzech procent to jest wariant w miarę optymistyczny" - powiedział. Według założeń rządu PKB ma wzrosnąć w 2003 roku o 3,5 procent.

Minister gospodarki i pracy powtórzył, że nadal uważa że prowadzona przez Radę Polityki Pieniężnej (RPP) polityka monetarna jest restrykcyjna, ale jego zdanie nie jest ona już kluczem do zdynamizowania wzrostu gospodarczego.

((Autor: Kuba Kurasz; Redagowała: Paweł Florkiewicz; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, Reuters Messaging: kuba.kurasz.reuters.com @reuters.net))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama