Zyski Foodservice - amerykańskiej firmy z branży spożywczej - okazały się wyższe o 76% w stosunku do tego, co podawano po nagłośnieniu afery Aholda - podał tymczasowy dyrektor finansowy Aholda, Dudley Eustace, po ponownym audycie PriceWaterhouseCoopers. W związku z tym postanowiono zwolnić dwóch członków zarządu Foodservice - Marka Kaisera i Timothiego Lee. Dyrektor generalny jednostki - Jim Miller - zachował posadę. Ostateczna decyzja co do jego przyszłości w firmie jeszcze nie zapadła. - Gdy w grę wchodzą tak duże pieniądze, nie wystarczy zwolnić dwóch członków władz i uznać sprawę za zakończoną - twierdzi Oscar Poos, analityk z Oyens & van Eeghen, który wydał ostatnio rekomendację "sprzedaj" dla papierów Aholda. Koncern z Holandii zamierza także w związku z tą sprawą utworzyć w Foodservice rezerwy o wartości 700 mln USD. Ponadto wprowadzone zostaną zmiany w bilansie spółki na kwotę ponad 300 mln USD.

Szef Aholda powiedział po podaniu tych informacji do publicznej wiadomości, że jest "rozczarowany" wielkością zawyżonych zysków Foodservice. Stwierdził jednocześnie, że spółce na pewno uda się zdążyć z podaniem ostatecznych wyników za 2002 r. przed końcem czerwca br. Wymaga tego umowa kredytowa, podpisana w marcu. Wtedy właśnie Eustace przejął stanowisko dyrektora generalnego Aholda po Michielu Meursie, który został zwolniony po ujawnieniu afery księgowej wokół spółki.

Ahold poinformował także, że nie znaleziono żadnych uchybień w filiach i spółkach zależnych koncernu na terenie Chile, Polski, Skandynawii oraz Czech. Bez zarzutu wypadły także holenderska sieć Albert Heijn oraz amerykańska Stop&Shop. Ahold jest obecny w Polsce m.in. poprzez sieć sklepów Hypernova oraz poprzez brytyjskiego Kingfishera w NOMI.